WDF – Złowieszczy uśmiech klauna

Klauny nie przestajamnie przerażać, ale nawet one potrzebują chociaż odrobiny starań – All Hallow’s Eve wywołuje jedynie śmiech. Nawet z klaunem.

Advertisements

Meandry ludzkiej psychiki pozostają dla mnie niezbadaną tajemnicą, szczególnie w przypadku skłonności do zapewniania sobie nocnej dawki strachu. I nie wiem czy to moja filmowa znieczulica, czy ogromny dystans z jakim podchodzę do horrorów powoduje, że wiele z nich zamiast straszyć – bawi. Sięgając po „All Hallow’s Eve”, zobaczyłem na okładce klauna. I jeśli cokolwiek na tym świecie przeraża mnie bardziej niż pomalowany człowiek w jaskrawym kostiumie, to może być to tylko dwójka takich delikwentów. Licząc zatem na odrobinę dreszczyku emocji i zjeżonych włosów, reżyser Damien Leone zaserwował mi solidny trening dla mojej przepony.

W dniu Halloween Sarah (Katie Maguire) pracuje jako opiekunka. Gdy Tia oraz Timmy, dwójka rozpieszczonych dzieci, znajduje w worku ze słodyczami kasetę wideo, zasiadają przed telewizorem i rozpoczynają seans. Sarah szybko jednak przegania dzieci, lecz ulega własnej ciekawości i samotnie ogląda kolejne krótkie fragmenty filmu, którego głównym bohaterem jest niejaki Art The Clown…

Pominę zastanawianie się dlaczego w XXI wieku przykładny, amerykański dom wyposażony jest w odtwarzacz kaset VHS – tak już widocznie jest. Amerykanie pewnie nadal chowają pokątnie pagery pod poduszkami, zaś w wolnych chwilach odpalają taśmy na walkmanach. Ten czubek góry lodowej nie bez powodu został przeze mnie przytoczony – Damien Leone ma inteligencję swojego widza w głębokim poważaniu. Tajemnicza kaseta zawiera kilkuminutowe fragmenty, w których Art The Clown terroryzuje przypadkowych ludzi, siejąc spustoszenie gdzie popadnie. Jego mordercze skłonności są dopełniane przez paradę innych potworów , które dzielnie wtórują klaunowi w tej nieskończonej sieczce. Problem w tym, że Leone nawet nie pokusił się o odrobinę realistyki – poszczególne morderstwa to nie found footage, które zostało niejako zasugerowane w koncepcji filmu. To tandetnie nakręcone filmiki, nawiązujące do horrorów z lat 70. I 80., nijak nie pasujące do tego, co jest ogólnym zamysłem w “All Hallow’s Eve”. W jakim świecie Art The Clown egzystuje, kto „kręcił” jego wyczyny – nie wiem, kochani, po prostu nie wiem. I wy też się nie dowiecie.

Największą radość w „All Hallow’s Eve” wywołuje poziom aktorstwa oraz arsenał straszaków, które Damien Leone dzierży w dłoniach. Katie Maguire udało się wykreować bodaj najbardziej irytującą postać jaką można sobie wymarzyć – na pytania odpowiada pytaniem, w zasadzie każdy jej komentarz można spointować krótkim „serio?”, a gdy należy pokrzyczeć – robi to w sposób powalająco sztuczny. Jej bezmyślny wyraz twarzy przyprawiał mnie o mdłości z samego początku, lecz z czasem poczułem miętę do tej sztampowej głupoty głównej bohaterki. Pozostając w temacie śmieszków, dumnie lśniącą perłą jest praca wykonana przez charakteryzatorów. Nie chcąc zanadto spoilować powiem tylko tyle, że autorzy niektórych kostiumów wyraźnie czerpali wzorce z uczestników imprez typu Manieczki lub Ekwador – rzecz jasna, mam na myśli delikwentów z odkurzaczami na plecach…

Jeśli cokolwiek w filmie Leone ma przerażać oprócz koszmarnego aktorstwa i plejady naiwnie schematycznych pomysłów, to jest to nasz diaboliczny klaun. Przyznam, że to bardzo zmarnowany potencjał, bowiem Art The Clown mógłby spokojnie trafić do panteonu najbardziej nieposkromionych i zatrważających oprawców w gatunku horrorów. Wrzucony jednak do miksera wraz z całą przejmująco słabą menażerią Damiena Leone, psychopatyczny klaun jest taką samą karykaturą jak i cały film.

Podsumowując, film „All Hallow’s Eve” znalazł swoje miejsce w zaszczytnej rubryce Wtorkowych Depresji Filmowych. Nie jest to dzieło miażdząco złe, bowiem z pewnością znajdą się Ci, których nawiedzą koszmary po tym seansie. Mi pozostaje jedynie liczyć na to, że zanim pan Leone zabierze się za kolejny film, zrobi porządny research w mieszkaniach swojej rodziny i przyjaciół – może wtedy zrozumie, że odtwarzacze VHS to symbol minionego wieku?

Ocena UMP: Dzięki „All Hallow’s Eve” zapragnąłem przejrzeć nagrania na Youtube z imprez w Ekwadorze – to chyba całkiem ciekawa konsekwencja obejrzenia filmu.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s