WDF – Ośle, ogry są jak cebula…

Ogry są jak cebula, ale ten konkretny z filmu Stevena Monroe’a nie może być z tej samej rodziny co Shrek…

Advertisements

„Ogry są jak cebula” – to stwierdzenie zna chyba każdy. Każdy również wie, jaki był sens tej wypowiedzi – mają warstwy. Zasiadając do „Ogre” nie miałem wygórowanych oczekiwań, ba, wiedziałem, co mnie czeka. Ale ten seans nadał dla mnie kompletnie nowy sens słowom Shreka. Otóż, Steven Monroe uświadomił mi bowiem, że ogr, tak jak cebula, potrafi wycisnąć łzy z każdego. Trudno jednak przyjdzie mi zdefiniowanie, czy są to łzy radości, czy łzy zażenowania.

https://lh5.googleusercontent.com/-jcigPZn0xYM/UvrbGPN2ryI/AAAAAAAAmGg/FSgMoK9RXn0/s500/Ogre_006.jpg

W zagubionej w leśnej kniei wiosce dochodzi do dramatycznych wydarzeń – mieszkańców dziesiątkuje przerażająca zaraza, a rozprawić się z nią potrafi jedynie obdarzony ponadludzkimi zdolnościami sir Henry. Aby powstrzymać śmiertelną serię, wioska musi co roku oddawać ofiarę ogrowi zamieszkującemu ponury las . Sytuacja wymknie się jednak spod kontroli, gdy wioskę nawiedzą przybysze z zewnętrznego świata (patrz: naszego świata).

„Ogre” to jeden z tych filmów, w którym twórcy nawet nie silili się na budowanie napięcia i poważne straszenie widza. To wytwór łączący w sobie tandetną baśń, jeszcze gorsze fantasy oraz żenująco nudny horrorem. Mówiąc wprost, film pana Monroe to bezczelnie wymierzony policzek dla widza – nawet takiego, który zasiadając do seansu oczekuje niskobudżetowej, niezobowiązującej rozrywki, czyli takiego jak ja (w tej konkretnej sytuacji rzecz jasna). Tytułowe monstrum to animacja przypominającą trochę gify z “Birdemic”, zaś jego okrzyki, skomlenia, ryki i inne dźwięki wywołują całą gamę uczuć – od rozbawienia do całkowitego zażenowania.

https://i1.wp.com/pds20.egloos.com/pds/201012/07/51/f0028951_4cfe425f70d3c.jpg

Trudno oprzeć się też wrażeniu, że “Ogr” jest bezczelnym “zamachem” na film okrytego sławą M.Night Shyamalana i jego “Osadę”. Leśne straszydła w pelerynach, ludzie zamknięci w archaicznej strukturze społeczności odciętej od świata –  to wszystko  jest żywcem wzięte z doskonałego thrillera Shyamalana. Monroe szafuje wieloma kreatywnymi pomysłami, którymi próbuje nieco przyćmić fatalne wady swojego dzieła. Robi to jednak niezwykle nieumiejętnie. Znajdą się zatem magiczne bariery, zaklęte przedmioty, starodawne klątwy i inne katastrofy, które wyrastaja jak grzyby po deszczu. W połączeniu z poważnymi ograniczeniami budżetowymi oraz wprost irracjonalnym brakiem filmowo-twórczych zdolności Monroe’a, “The Ogre” był jednym z najbardziej nużących seansów w moim życiu.

Mam szacunek dla swoich czytelników, nawet tych, którzy tak jak ja, lubują się w tych “wycieczkach” po najgorszych meandrach kina. Z uwagi na ten szacunek, nie chcę Wam polecać marnowania czasu na “Ogre”. Równie dobrze możecie pograć w Tibię, obejrzeć “M jak Miłość”, albo wykorzystać czas jeszcze lepiej. Z całą pewnością, nie sięgajcie po ten film.

Ocena UMP: 3xZ – znaleźć, zaliczyć, zapomnieć.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s