WDF – Skrawki zdrowego umysłu

Artystyczny bełkot o trudnym dzieciństwie, który sugeruje, że ktoś przed kręceniem zażywał ciekawe środki odurzające.

Advertisements

Różnorodność w sztuce to prawdziwe błogosławieństwo, które my – jej odbiorcy – powinniśmy doceniać. Jednak w tej niezmierzonej rozmaitości tworów filmowych, w której widz musi polować na interesujące go materiały, coraz ciężej znaleźć coś w pełni zadowalającego. Tym trudniejsza jest praca tych, którzy przekopują się przez te stosy, by znaleźć coś godnego polecenia (ale ładny komplement sobie sprawiłem, prawda?). Moje poszukiwania najbardziej nieudanych oraz najdziwniejszych filmów doprowadziły mnie zatem do dzieła, które pozostawiło mój umysł w stanie totalnej sieczki, którą postanowiłem ubrać w ten tekst.

Gummo

W przypadku „Gummo” trudno mówić o jakiejkolwiek spójnej fabule. W ogólnym zarysie film Korine opowiada o życiu kilkorga dzieci i nastolatków, którzy zamieszkują mocno wyludnione i zapomniane miasteczko Xenia. Ich egzystencja w wiekszości pozbawiona jest dalekosiężnych celów, zaś brak odgórnej opieki powoduje, że bohaterowie skupiają się głównie na zaspokajaniu swoich własnych, niekiedy bardzo nie-dziecięcych potrzeb. Ponadto, szukają oni swojego miejsca w przerażającym, zwyrodniałym świecie.

„Gummo” jest filmem tak niebywale chaotycznym i pozbawionym osi fabularnej, że aż dziw bierze, że ktoś zaryzykował jego sfinansowanie. Widz jest przez 90 minut bombardowany zlepkiem przedziwnych scen, które z trudem można logicznie powiązać. Z jednej strony oddaje to poniekąd nastrój kompletnego braku ładu w życiu miasteczka, które zdruzgotało tornado. Z drugiej strony zmusza to widza do całkowicie daremnego wysiłku, czyli prób zrozumienia „co autor miał na myśli”. A reżyser z pewnością sporo się napocił, by wylać na papier taką rzekę absurdu: od nastolatek, które zaklejają sutki taśmą, poprzez dwóch chłopców, którzy „znęcają się” nad trzecim – przyodzianym w różowe uszy królika, a skończywszy na pijanym młodzieńcu, który próbuje przespać się ze swoim kolegą-karłem. Smaczków jest mnóstwo, wszystkie miały zapewne zszokować i sprowokować do myślenia – kluczowe jest jednak tutaj użycie słowa „miało”.

2421589_l2

Smutna prawda bije z tego obrazu – Harmony Korine z całych sił pragnął nakręcić coś tak bardzo offowego i niebywałego, co mogłoby się równać jedynie z koncertem malezyjskich rockmanów podczas święta barbórki. Część scen okraszona jest „majakami” jednego z głównych bohaterów, który ma widzowi służyć jako narrator – niestety, jego słowa w żaden sposób nie popychają fabuły naprzód. Co gorsza, jego didaskalia nie mają z jej resztkami zbyt wiele wspólnego. W tym całym rozkosznym zamęcie Korine uznał również, że dramaturgię podniesie występujące powszechnie pośród bohaterów „Gummo”, zacofanie psychiczne. Zrozumiały był zamysł reżysera, który poprzez ten brak stabilności emocjonalnej i psychicznej chciał pokazać, że czynniki zewnątrzne są wysoce toksyczne i uwarunkowują zachowania dzieci. Korine zrobił to jednak tak koślawo i nierealistycznie, jak tylko to było możliwe. W efekcie, „Gummo” powala widza swoją sztucznością i chaosem wykonania oraz niewymuszoną głupotą twórców. Chociaż może w obliczu takiej tragedii jaka dotknęła miasteczko Xenia, sam chodziłbym w różowych uszach królika na głowie?

Są fragmenty, które windują film Korine’a na jeszcze bardziej niepojęty dla mnie poziom. Niepokojąca jest relacja Solomona oraz jego matki, a w szczególności scena w łazience, gdy chłopiec bierze „kąpiel” (matka myje mu włosy, podczas gdy on spożywa na przemian spaghetti i czekoladę). Niepokojący jest wspomniany już dzieciak latający z uszami królika na głowie – szczególnie, gdy siedząc w toalecie gra na akordeonie. Niepokojących scen i elementów jest w filmie Korine’a cała masa. Jednak szczytem tego wszystkiego jest fakt, że jedną z głównych ról odgrywa w tym „spektaklu” Chloe Sevigny – jedna z najzdolniejszych aktorek jaką miałem okazję oglądać na ekranie.

tumblr_mdcaullsc31qly1mfo1_1280

„Gummo” polecam tylko najwytrwalszym widzom. Ci, dla których „Zabójcze Ryjówki” lub „Incredible Melting Man” były ciężkim przeżyciem, kategorycznie zabraniam sięgania po „Gummo”. To film szkodliwy, który sieje takie spustoszenie w szarych komórkach, jakie przyniosło tornado w Xenii. Odważnych czytelników zaś proszę o opinię – dawno żaden film mnie tak nie poruszył i jestem ciekaw, czy w tym poruszeniu pozostanę sam.

Ocena UMP: https://www.youtube.com/watch?v=MrCPIrs90eg

2 thoughts on “WDF – Skrawki zdrowego umysłu

  1. Rozumiem że film nie podpasował lecz stawianie go w jedynym rzędzie z Incredible Melting Man to trochę przesada. Mnie tez Gummo przejechał jak walec, już Kids było ciężkim przeżyciem ale w Gummo Harmony urządził sobie i nam, widzą, jazdę bez trzymanki. I właśnie, Korine to facet, do tego bardzo utalentowany i związany z tą dziwną bohemą nowojorską, dlatego też Cloe tam wystąpiła bo się najzwyczajniej w świecie kumplują. Szanuję bardzo Twój gust i poprzednie recenzje były bardzo rzetelne i ciekawa lecz tu spora wpadka, że Autor nawet nie sprawdził kim ów reżyser jest. Pozdrawiam

    Like

    1. Wybacz nieuwagę związaną z twórcą – faktycznie skupiłem się na samym filmie i wyszedłem z błędnego założenia, że Harmony brzmi jednak bardziej żeńsko. Co do samego filmu, “Gummo” to dla mnie film bardzo nieudany. A takie filmy trafiają właśnie do tej kategorii 🙂 Może zestawienie go z “Zabójczymi Ryjówkami” jest ryzykowne, ale nie całkowicie bezpodstawne.

      Bardzo dziękuję za ocenę moich poprzednich tekstów – wolę czasem dostać po głowie, ale sprowokowac do dyskusji 🙂

      Dzięki, pozdrawiam!

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s