UMP Review – Heaven Knows What

Another junkie-themed drama – some heavy hard bass banging in the head after the screening is guaranteed.

Advertisements

Heaven Knows What proves that there’s nothing new in the junkies’ world – at least according to the modern cinema. Safdie brothers reach out to one hell of a drug-fueled ride, but their feature lacks any sort of freshness or imaginativeness. Heaven Knows What reminisces a party, where all the necessary factors to make it epic are taken care of – lots of drugs, lots of random people and mind-crushing music. Despite that, nobody’s having fun.

maxresdefault

Our guide in the dirty streets and junkies’ joints is Harly (Arielle Holmes), whose life circulates around two addictions – all sort of drugs and a problematic partner Ilya (Caleb Landry Jones). When the girl cuts her wrists to attract his attention, her life is suddenly beginning to change – she meets Mike. Although he’s also an addict, he takes care of Harly.

The most troublesome aspect of Heaven Knows What is the point of view of the directors. Their effort to create a disturbingly realistic film has forced them to maintain a cold, artificial distance towards their characters, which also influences the viewer’s perception. Over-drugged eyes of Harly do not reflect any emotions, whilst her flouncing evokes nothing but weariness. The lack of the protagonist’s life background, which purposefully excludes any justifying of her state, makes Harly look like a puppet, who over the length of the film struggles with lack of syringes or gentlemen from the gutter. She’s backed up by a very flat character of Ilya, whose ubiquitous darkness turns into grotesque. Their relationship, which was initially supposed to be a toxic, unimaginable bond, is somehow marginalized. The real interest of the directors’ duo falls heavily on their maniacal need to portray an everyday life of a junkie – that realism is undeniably very tiring for the viewer.

heaven-knows-what-promo

Heaven Knows What offers nothing new in comparison with its predecessors in telling the life of drug addicts. Either it was a biopic like Blow, oneiric Requeim for a dream, light, but bitter Newlyweeds or fully depressing Candy – all of those features left something to think about. Unfortunately, after-drug trip accompanied by hard bass music does not elevate Safdies’ film any higher than a mediocre, low-budget drama.

There’s no coincidence that I wanted to face this feature, putting aside my repulsion towards drug addicts – Heaven Knows What was placed in the 10 best indie flicks of the year by Indiewire. Unfortunately, that recommendation ended up being entirely misfired. I find it hard to point out anyone, who could be intrigued by Heaven Knows What in particular. If you feel an urging need to listen to a pile of curses, experience a realistic insight into the life of homeless junkies and inhale the atmosphere of brainwashing arsenal of electronic music – this is the right choice. Otherwise, save your time and grab something more suitable for that Autumn evening.

UMP Grade: 26/50

(Cinematography: 5, Plot: 3.5, Acting: 6, Soundtrack: 6.5, Quaintness: 5)

UMP Recenzuje – Bóg wie co

Bóg wie co to dobitny dowód na to, że u ćpunów nic nowego nie słychać – przynajmniej w ujęciu nowoczesnego kina.  Bracia Safdie sięgają w swoim filmie po prawdziwie narkotyczny melanż, lecz ich dzieło jest całkowicie pozbawione polotu i świeżości. Bóg wie co przypomina imprezę, na której spełnione są wszystkie warunki zapomnianej nocy – sporo używek, dużo ludzi i wiksiarska muzyka – a mimo to wszyscy podpierają ścianę.

Przewodnikiem po brudnych ulicach i narkomańskich dziuplach jest Harly (Arielle Holmes), której życie obraca się wokół dwóch uzależnień – wszelkiej maści używek i prochów oraz jej problematycznego partnera niedoli, Ilyi (Caleb Landry Jones). Gdy dziewczyna podcina sobie żyły, by wkupić się w łaski swojego wybranka, jej życie zaczyna się zmieniać – trafia bowiem pod opiekę Mike’a, który chociaż także nie odmawia sobie strzykawek, otacza Harly opieką.

Bolączką Bóg wie co jest w zasadzie podejście reżyserów do bohaterów swojej opowieści. Skupiając się na uzyskaniu efektu kina naturalistycznego, bracia Safdie zachowali sztuczny, chłodny dystans, który udziela się także i widowni. Z przećpanych oczu Harly nie wyziera żadna emocjonalna głębia, zaś jej życiowa miotanina nie wywołuje niczego poza zmęczeniem. Brak jakiegokolwiek tła tej bohaterki – co było z pewnością zabiegiem celowym, by nie szukać usprawiedliwień dla jej stanu – powoduje, że Harly jest beznamiętną kukiełką, która przez dziewięćdziesiąt minut filmu boryka się albo z brakiem strzykawek, albo z szeregiem równie nisko upadających facetów. Wtóruje jej bardzo jednotorowa postać Ilyi, który w swoim mroku jest wręcz groteskowy. Ich relacja, która miała być pokazana jako toksyczna, niepojęta więź, jest tematem całkowicie zmarginalizowanym. Zainteresowanie reżyserów spada zatem na ukazanie codzienności narkomanów w sposób możliwie jak najprawdziwszy – ten realizm jest jednak wysoce drażniący.

 

Bóg wie co wypada także wyjątkowo blado w zetknięciu ze swoimi poprzednikami – filmami, które również porwały się na zaprezentowanie tematyki narkomanii. Jednak czy było to biograficzne Blow, oniryczne Requiem dla snu, lekko-gorzkie Newlyweeds, czy też depresyjny dramat Candy – wszystkie te filmy pozostawiły pewien ślad, pewne przemyślenia. Niestety, nawet post-prochowy trip z akompaniamentem hard bassu nie winduje obrazu braci Safdie wyżej, niż poziom przeciętnego, niskobudżetowego dramatu.

Nie bez powodu chciałem zmierzyć się z tym tytułem, nawet pomimo mojego obrzydzenia do tematu narkomanii – Bóg wie co znalazł się na liście 10 najciekawszych filmów według portalu Indiewire. Niestety, rekomendacja okazała się prawdziwym niewypałem. Trudno mi nawet określić, kogo film autorstwa braci Safdie mógłby zaintrygować – jeśli czujecie wielką potrzebę posłuchać wykrzyczanych bluzgów, obejrzeć codzienne życie bezdomnych ćpunów i poczuć atmosferę ciężkiego arsenału elektronicznej muzyki – ten film jest dla Was. W innym przypadku zaufajcie mi i znajdźcie coś ciekawszego na jesienny wieczór.

Ocena UMP: 26/50

cropped-cropped-11004963_448280958658519_796078119_n112.jpg

 

Zapraszam do kontaktu przez FB lub mailem unusualmotionpicturesblog@gmail.com.

One thought on “UMP Review – Heaven Knows What

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s