UMP Review – Dheepan

Jacques Audiard’s revenge-and-social mixture which received the Golden Palm is both tiring and entertaining effort.

Advertisements

The Cannes Festival is not only ruled on its own, but it never fails to surprise when annoucning the winners.This year, the Golden Palm was granted to the veteran of the modern French film – Jacques Audiard and his feature Dheepan. The story of a tamil rebelliant, who struggles to find his space in the concrete jungle, follows well-known patterns, manoevouring among numerous ideas and genres. The outcome is a skillfully directed film regarding a very up-to-date problem, equally chaotic in its form and meaning. 

tumblr_nrwndffHav1qej1i6o1_1280

Dheepan, a member of the rebelliant association of Tamil Tigers, is forced to leave the country. The requirement to be granted an opportunity to leave Sri Lanka is to “assemble a family” that would match the passports they could be given. Luckily, he manages to find matches for his murdered wife and daughter and flees to France. He ends up as a janitor in a criminal area. All three try to get used to a different, alien reality.

Dheepan opens with few very symbolical scenes shot at Sri Lanka, during which Audiard almost seems to pick up his characters from the nameless crowd of immigrants. The French director moves afterwards to a portrayal of Dheepan’s settling in. He uses his protagonists as the eyes witnessing the worst abyss of his own country, filled with foreigners selling drugs and all sort of criminals, who constitute the everyday-surrounding of Dheepan’s family. The vast majority of Audiard’s film is bursting with subtle, a bit eccentric camera work, genuinely following the prose of everyday life of the Sri Lankan immigrants. Unfortunately, all of that lacks dynamics and a coherent vision. The French filmmaker is a skilled observer, depicting the alienation that was brought by the 21st century, but it’s his simplification. His reasoning for that phenomenon is surprisingly shallow, whilst the extensive usage of the crime-hosting neighborhood as a monument of powerless French policy, quickly burns out. It’s mainly Jesuthasan Antonythasan that carries the weight of the film and keeps the blood pumping in the veins. A minimalist, subtle soundtrack by Nicolas Jarre’a ifrom Darkside is also helpful in striking a balance in that sinusoidal rhythm of Audiard’s narration. Besides those undisputable strong features, the bustle present in the form casts a shadow on Audiard’s film.

635686894684684371

That genre commotion seems to be the biggest flaw of Dheepan, but at the same time seems quite appealing on the other hand. Audiard changes the point of view all the time, bouncing from different angles and forcing us to follow them as well. As we are introduced to Dheepan, he reminds a bit of a romantic martyr, a submissive immigrant, who strives to retrieve his once-lost harmony under. Especially when Audiard dresses his protagonist in schmucky, glowing ears or a dirty janitor’s uniform, it really builds up the connection between him and the audience. Audiard opens about his character only in the second part of the film, when he drastically transforms his social drama into a full-blown, vicious revenge movie. At this point Audiard finds his best rhythm that was also present in The Prophet. The stylistics is full of metaphors and analogies – beginning from the psychology of revenge in Taxi Driver, throughout the resemblance of Dheepan to protagonists in Drive and Only God Forgives and ending with a bloody catharsis as in Django. Just as Audiard finds that right flow, he immediately finishes up and concludes his story with the most utterly terrible ending he could come up with.

I have a strong feeling that the Golden Palm prize given to Dheepan was a misunderstanding. Although I did not expect universalism in that story (since Audiard couldn’t predict his feature will be so up-to-date in Europe), I couldn’t really define what the meaning of the entire film was. The very topic was an ace in the hole, but Dheepan does not bring any new light on the case. Instead, Audiard only plays in a well-known playground. It’s a solid job all in all, with firm acting, one of the best soundtracks of the year, but Audiard defined the social issues in France way better in The Prophet. Nevertheless, one is certain – the sequence with an umbrella and a screwdriver will surely become a cinematic classic.

UMP Grade: 39/50

(Cinematography: 9, Plot: 6.5, Acting: 8.5, Soundtrack: 8.5, Quaintness: 6.5)

UMP Recenzuje – Dheepan

Festiwal w Cannes nie tylko rządzi się swoimi prawami, ale z roku na rok zaskakuje swoimi laureatami i zwycięzcami. W tym roku Złota Palma przypadła weteranowi francuskiego kina – Jacques’owi Audiardowi – za film pt. Imigranci. Historia tamilskiego rebelianta, który zmaga się z chaosem miejskiej dżungli i obcej rzeczywistości, podąża znanymi ścieżkami kina, manewrując między licznymi gatunkami i pomysłami. Efektem tego jest sprawnie nakręcony film o bardzo współczesnym dla nas problemie – chaotyczny zarówno w formie, jak i wymowie.

Dheepan (Jesuthasan Antonythasan), bojownik w szeregach Tygrysów Tamilskich, jest zmuszony opuścić kraj. Wymogiem, by dostać nowy paszport, jest jednak dopasowanie się do paszportów pewnej rodziny. Rzutem na taśmę znajduje zastępczynie dla swojej zamordowanej żony i córki i wylatuje do Francji. Tam znajduje pracę w roli dozorcy w dzielnicy, w której panoszy się bezprawie. Jego przybrana córka oraz żona, próbują tak jak on sam, przywyknąć do nowej, niezrozumiałej rzeczywistości.

Film Imigranci zaczyna się od kilku bardzo symbolicznych scen na Sri Lance, gdy Audiard dosłownie wyłapuje głównych bohaterów swojego dramatu spośród tłumu niedoszłych imigrantów. Następnie Francuz skrupulatnie przedstawia jak Dheepan i jego nowo utworzona „rodzina” aklimatyzują się w obcej rzeczywistości. Oczami przybyszy z drugiego końca świata obnaża najgorsze czeluście swojej ojczyzny – osiadłych uchodźców handlujących narkotykami i całą masę innych przestępców, którzy stanowią bliskie otoczenie trójki bohaterów. Przez znaczną część filmu Audiard raczy widzów wysmakowanymi kadrami, ekscentryczną pracą kamery i prozą życia codziennego, ale jego obserwacjom brakuje dynamiki i polotu. Francuski filmowiec zręcznie odzwierciedla poczucie wyobcowania i zagubienia w skomplikowanym świecie XXI wieku, ale jest w tym pewne uproszczenie i podążanie przetartym szlakiem. Jego wnioski są zaskakująco płytkie, zaś ekstensywne posługiwanie się klaustrofobicznym osiedlem jako posępnym monumentem nieudolności polityki społecznej Francji, traci bardzo szybko na swojej sile. Mimo wszystko Imigranci nie nużą, dzięki zarówno świetnej roli Jesuthasana Antonythasana jak i minimalistycznej, subtelnej ścieżce Nicolasa Jarre’a z grupy Darkside, którzy utrzymują w ryzach cały spektakl. Niestety, rozgardiasz panujący w formie i przekazie przysłaniają mocne strony filmu Audiarda.

Głównym mankamentem, który paradoksalnie stanowi też powód, dla którego jednak chcemy śledzić losy Dheepana, jest rozpiętość gatunkowa Imigrantów. Historię byłego bojownika Tamilskich Tygrysów śledzimy z dużym zainteresowaniem, ale perspektywy patrzenia na głównych bohaterów z punktu widzenia reżysera zmieniają się dosłownie jak w kalejdoskopie. W pierwszej połowie filmu tytułowy Dheepan ma w sobie coś z romantycznego męczennika i pokornego uchodźcy, który chce odnaleźć swój utracony spokój – szczególnie, gdy widzimy go z tandetnymi, świecącymi uszami na głowie, lub gdy pokornie odgrywa rolę dozorcy, jego postać chwyta za serce. Audiard rzuca jednak karty na stół w drugiej połowie Imigrantów, gdy ze społecznego dramatu raptownie przeistacza swoją opowieść w męskie, brutalne kino zemsty. To wtedy Audiard nabiera swojego filmowego rytmu, znanego chociażby z wcześniejszego dzieła Francuza – Proroka. Stylistyka wprost pęcznieje od nawiązań – od psychologii zemsty z Taksówkarza, poprzez podobieństwo Dheepana do protagonistów z Drive i Tylko Bóg Wybacza Refna, a skończywszy na bardzo krwawym katharsis na wzór Django. I gdy już narracja wchodzi na ciekawy tor, Audiard szybko zwija manatki i kończy Imigrantów w sposób przykrze cukierkowy, po raz kolejny zmieniając nie tylko rytm, ale i całą wymowę swojego filmu.

Nie oczekując uniwersalizmu ze strony Audiarda (nie mógł przewidzieć, że jego film będzie mieć tak aktualną tematykę), przyznam, że Złota Palma była chybioną nagrodą dla Francuza. Trudno jednoznacznie stwierdzić, jaki dokładnie morał miał płynąć z Imigrantów. Audiard trafił przypadkowo w doskonały moment, by wypłynąć z tym konkretnym projektem, ale nie udźwignął jego ciężaru. Imigranci nie zajmuje żadnego nowego stanowiska w sprawie uchodźców – grzebie jedynie w tym, co już dobrze znamy. I chociaż to kino świetnie zmontowane, okraszone jedną z lepszych ścieżek dźwiękowych roku i porządnie zagrane, problem różnic społecznych Francji został uchwycony lepiej chociażby w Proroku. Jedno mogę natomiast Audiardowi przyznać z czystym sumieniem– cała sekwencja scen rozpoczęta od parasolki oraz śrubokrętu przejdzie do historii kina.

Ocena UMP: 39/50

Zapraszam do kontaktu przez FB lub mailemcropped-cropped-11004963_448280958658519_796078119_n112.jpg

unusualmotionpicturesblog@gmail.com.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s