UMP Recommends – Partisan

A vibrant debut by Ariel Kleiman, who tells a story of rebelliant student in an isolated society, is a visually appealing film – yet flawed with lacklustre storytelling.

Advertisements

The first full-length feature of Ariel Kleiman, starring Vincent Cassel, is a stylish and original, yet not fully entertaining debut of this Australian filmmaker. This psychological drama has its own vibe and appealing aesthetics, but despite that, it drowns in bleak, callow storytelling. The outcome is another gem suitable for the feast of one’s eyes, but a rather frugal meal for the brain. 

tumblr_nufrjdh7MA1ruok98o1_1280

Partisan exhibits a disturbing community, strangely hidden somewhere in the outskirts of an undefined town. It consists of women and children who are patronized by an extremely charismatic figure known as Grigori (Vincent Cassel). The harmony of this confined utopia is put to a test by Grigori’s favorite protege Alexander (Jeremy Chabriel), who begins to doubt in his guardian’s values.

The opening scene of Partisan depicts Grigori as he firstly carries a huge pylon on his thin shoulder, then drags it to a dark room, where he eventually uses it as a construction material for a table. This symbolism of Grigori as he struggles with this burden obviously refers to Christ holding his cross, but Kleiman is not striving to convince his viewers that Partisan’s protagonist is a virtuous martyr. Instead, he opens his tale with this audacious metaphor only to let Grigori become a malefic, authoritative person later on. This is yet to be recognized by Alexander, who slowly begins to unravel how unreliable his mentor really is. Unfortuantely, although Kleiman builds this atmosphere in an enigmatic and even hypnotizing manner, he has literary very little to tell. Alexander rebelling against his oppressor reminisces a smaller-scale interpretation of Year 1984 by Orwell, but this bucolic reality we are confronted with from the beginning is too obvious of a sign of upcoming changes. This eventually leads to the fact that there is no surprise in all of the plot – rather following the path we could easily predict.

partisan4

Nevertheless, Kleiman finds his own style in Partisan and defines it very firmly. The shots of gloomy wrecks of a town (shot in Georgia) are hermetic, convincing, as they constitute a reflection of what Grigori says about the “outer world” – how rotten and unattractive it is. Cassel’s role is by far the most shining star in this spectacle, yet he’s not a stand-alone, backed up by debuting Jeremy Chabriel. They both got the chemistry and the tension, sustained once especially as Alexander begins to change his point of view. Also worth noticing is the scenography and how detailed this claustrohobic reality feels. Finally, there is the superb, electronic soundtrack by Daniel Lopatin, whose fantastic choice of “The Hardest Thing To Do” in the karaoke part might result in an instantly classic scene.

Partisan is a treat mainly for those, who appreciate visual artistry in cinema. Kleiman posesses a cinematic instinct, putting together all the pieces – original soundtrack, solid acting, great choice of the set – in a good pattern, but what he really lacks is the screenwriting brilliance. Nevertheless, Partisan remains one of the best up-to-date debuts and makes ground for Ariel Kleiman to become a respected figure in the modern filmmaking industry – at least I will keep my fingers crossed so it might happen.

UMP Grade: 40/50

(Cinematography: 8, Plot: 6.5, Acting: 8.5, Soundtrack: 8.5, Quaintness: 8.5)

UMP Rekomenduje – Partisan

Pełnometrażowy debiut Ariela Kleimana, w którym odtwórcą głównej roli jest Vincent Cassel, to niewątpliwie film oryginalny i ekstrawagancki, który jednak nie potrafi w pełni pochłonąć widza. Chociaż skąpany jest w porywającej estetyce, jest jednocześnie przykładem niedojrzałości w warstwie fabularnej. Partisan to zatem uczta dla oka, ale znacznie uboższa strawa dla umysłu.

Partisan przenosi widza do klaustrofobicznie żyjącej społeczności, która skrywa się w izolacji na obrzeżach miasta. Jej członkowie to jedynie kobiety i dzieci, zaś ich samozwańczym patronem jest charyzmatyczny Grigori (Vincent Cassel). Utopijna atmosfera zostaje wystawiona na próbę, gdy najstarszy protegowany Grigori’ego –  Alexander (Jeremy Chabriel) – zaczyna wątpić w wartości swojego mentora.

Scena otwierająca film Kleimana ukazuje strudzonego Grigori’ego, który najpierw opiera wielki słup na swoim ramieniu, następnie taszczy go do ciemnego pomieszczenia, by na końcu użyć jego części do konstrukcji stołu. Ten symboliczny rys głównej postaci, który dość jednoznacznie nawiązuje do Chrystusa dźwigającego krzyż, nie jest jednak próbą wyniesienia protagonisty na piedestał i ubrania go w płaszcz cnotliwego, dobrodusznego męczennika. Wprost przeciwnie – reżyser otwiera swój poemat tą nieco zuchwałą analogią, by później uwidocznić autorytatywną, mefistofeliczną naturę bohatera. To zaś ma się dokonać oczami Alexandra, który krok po kroku zaczyna poznawać prawdziwe oblicze swojego mentora. Chociaż Kleiman buduje całą historię w sposób enigmatyczny, a nawet nieco hipnotyzujący, ostatecznie jego opowieść jest zbyt banalna. Alexander, który buntuje się przeciwko swojemu „oprawcy” przypomina nieco skromną interpretację Roku 1984 George’a Orwella, lecz ta sielankowa atmosfera wprowadzona na początku zwiastuje taki obrót spraw zbyt jednoznacznie. Finalnie, Kleiman pozbawia się jakiegokolwiek elementu zaskoczenia, zaś widz posłusznie przygląda się tej przewidywalnej historii.

Nie można jednak odmówić Kleimanowi ekscentrycznego stylu, którym reżyser podszywa swój filmowy poemat. Kręcone w Gruzji zdjęcia ponurych rubieży miasta są solidnym budulcem klimatu Partisana, jednocześnie oddając sens słów Grigori’ego o ohydzie i zepsuciu „zewnętrznego świata”. Rola Cassela jest najjaśniejszym diamentem w całym spektaklu, ale nie jest osamotniony – mocne wsparcie pojawia się ze strony młodziutkiego Jeremy Chabriela. Jest między tą dwójką specyficzna chemia i napięcie, podkręcone szczególnie wraz z napływającymi wątpliwościami Alexandra. Warto także zwrócić uwagę na estetykę scenografii, która wzmaga klaustrofobiczny charakter opisywanej przez Kleimana rzeczywistości. Elementem wieńczącym zestawienie mocnych stron Partisana jest ściezka dźwiękowa skomponowana przez Daniela Lopatina. Elektroniczne brzmienia wpasowują się w oniryczny klimat całości, zaś dobór utworu „The Hardest Thing To Do” w scenie karaoke może zapewnić mu miejsce pośród klasyków kina.

Podsumowując, Partisan to film skierowany głównie do widzów, którzy szukają wizualnej rozkoszy. Kleiman jest obdarzony filmowym zmysłem, umiejętnie składając oryginalną ścieżkę dźwiękową, solidną obsadę i doskonałe kadrowanie w całość, ale brakuje mu instynktu scenarzysty. Partisan wpisuje się na listę najlepszych debiutów ostatnich lat, dając pole do popisu Kleimanowi w kolejnych dziełach – trzymam kciuki, żeby Australijczyk z tego skorzystał.

Ocena UMP: 40/50

One thought on “UMP Recommends – Partisan

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s