WDF – Apokalipsa z rozmachem w wykonaniu modliszki

Z pustką w plastikowych oczach i sprawnością leniwca, modliszka niszczy wszystko na swojej drodze, sunąc i świszcząc między samochodami i budynkami.

Advertisements

Przyznaję otwarcie, że mam słabość do filmów o zmutowanych, przerośniętych, a przede wszystkim – zabójczo zabawnych – owadach. Z uwagi na stosunkowo proste uzyskanie efektu gargantuicznych rozmiarów bestii poprzez nałożenie dwóch obrazów na siebie, twórcy monster movies często sięgali po takie właśnie stworzonka. W kolejnej odsłonie Wtorkowych Depresji Filmowych postanowiłem przybliżyć Wam zatem film pt. The Deadly Mantis, czyli opowieść o modliszce z morderczymi skłonnościami.

Deadly-Mantis-Poster22

Wielka, pochodząca z zamierzchłych czasów modliszka, która zostaje przypadkiem uwolniona z lodowca, wybudza się z długoletniego snu. Tradycyjnie, wielki robal pojawia się praktycznie znikąd i z miejsca zaczyna siać zgrozę i zniszczenie wszędzie tam, gdzie się pojawi. Stawić jej czoła może jedynie pewien naukowiec – Dr. Ned Jackson (William Hopper), wsparty przez zastępy wojskowych.

Nathan Juran, reżyser filmu, zadbał o to, by obecność jego monstrum miała solidne podłoże naukowe. Początek The Deadly Mantis to mozolnie prowadzony bełkot o rzeczach całkowicie zbędnych dla istoty fabuły (np. wykład o istotności odkrycia radaru(!)). Nie dajmy się jednak zwieść, bowiem to część pieczołowicie budowanego napięcia. Bohaterowie filmu trudzą się prawie pół godziny nad zidentyfikowaniem olbrzymich rozmiarów fragmentu owada, który zostaje przypadkowo odnaleziony (chociaż widz wie od napisów początkowych do czego ten „odłam” należy…).Nie należy jednak się dziwić – The Deadly Mantis rozwija się tempem podobnym do innych klasyków bug movies, chociażby Tarantuli z 1955 roku, czy też The Black Scorpion z 1957. Zanim widzowie uświadczą widoku gargantuicznych rozmiarów ociężałej modliszki, będą zmuszeni wysłuchać drewnianych dialogów oraz siermiężnych mądrości jednej z najwolniej myślących bohaterek w historii kina. Ale nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu, jak mawiała moja nauczycielka, zaś cierpliwość popłaca.

fk8ofcidcl8smxurofhj

Cierpienie zostaje sowicie wynagrodzone, gdy tytułowa modliszka wkracza do miasta, siejąc istny armagedon na amerykańskich ulicach. Naukowcy, marynarka wojenna, tłum całkowicie randomowych ludzi  – wszyscy rozpoczynają swoją krucjatę przeciwko wielkiemu owadowi. Będą karabiny, miotacze ognia, pocałunki, a nawet…Eskimosi. Czego chcieć więcej? Warto też podkreślić, że o ile zmutowane kraby czy też pająki działały raczej lokalnie, nasza modliszka ma rozmach. Z pustką w plastikowych oczach i sprawnością leniwca niszczy wszystko na swojej drodze, sunąc i świszcząc między samochodami i budynkami. Bliżej jej do King Konga niż do równie śmiercionośnych (wedle kinematografii ubiegłego wieku) kosmatych ośmionogów – niestety modliszka nie rozkochuje w sobie żadnego przedstawiciela rasy ludzkiej wzorem wspomnianego goryla…

The Deadly Mantis nie jest powalającym dziełem, które swoją głupotą usmaży szare komórki – to nie liga Czarnoksiężnika z Marsa, czy Bestii z Yucca Flats. To bardzo porządnie skrojony, typowy film o apokalipsie niesionej przez przypadkowego potwora. Jest w filmie Jurana bzdurne, naukowe podłoże, tandetne efekty specjalne i czas wygospodarowany na harlekinowy romans. Jeśli zatem szukacie propozycji na zimowy wieczór z piwem i znajomymi, serdecznie polecam The Deadly Mantis.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s