Chwila refleksji – Kot w worku, czyli Star Wars: Force Awakens

Premiera wyczekiwanej, nowej części Gwiezdnych Wojen zbliża się wielkimi krokami. Postanowiłem zatem pobawić się w proroka i stwierdzić, co zobaczymy w kinach już od przyszłego piątku.

Advertisements

Minęła dekada od premiery ostatniego rozdziału Gwiezdnych Wojen. Wiadomość o nowej odsłonie dzieła George’a Lucasa wywołała u mnie jednak więcej zaniepokojenia aniżeli szczerej radości. Dzisiejszy świat bywa okrutny dla dorosłych dzieci pośród filmowców, a po Zemście Sithów niełatwo będzie zatrzeć złe wrażenie, w szczególności aktorskie… Czego możemy zatem oczekiwać od Gwiezdnych Wojen: Przebudzenia Mocy? Co chcielibyśmy zobaczyć, a co prawdopodobnie dostaniemy?

star-wars-7-trailer

Pierwsza informacja o nowej odsłonie Gwiezdnych Wojen wprowadziła w stan orgazmicznej euforii fanów na całym świecie. Ja jednak pozostałem chłodnym sceptykiem (jak zwykle z resztą). Moje obawy co do zmartwychwstania kosmicznej epopeji są liczne.  Przede wszystkim czasy, w jakich przyszło nam żyć. Czasy doszukiwania się dziury w całym, internetowej głupoty i parcia na szkło za wszelką cenę. Służę przykładem: w niewinnych Teletubisiach odnaleziono pokłady anty-homoseksualnej propagandy i bogato prezentowany transseksualizm, a Kubuś Puchatek został sprowadzony do nadużywającego twardych narkotyków zwierzątka z wyrośniętym Krzysiem, prezentowanym jako jedyny diler na ośce. Strach nawet wspomnieć o Muminkach – wiecznie spalony Włóczykij jest tylko wierzchołkiem góry lodowej w tej zbieraninie patologii, które rzekomo wplotła Tove Jansson. Nie od dziś wiemy, że wszystkie te bajeczki to tak naprawdę siedliska zła i degeneracji.

Niestety, „masakratorzy” wspomnień z mojego dzieciństwa dobrali się także do Gwiezdnych Wojen. Całkiem niedawno dowiedziałem się, że relacja C3PO oraz R2D2 jest zabarwiona seksualnym pożądaniem (tak, to te dwa roboty), zaś Jabba lubował się w orgietkach, w których czynny udział brała Księżniczka Leia (nie do końca wiadomo, czy z własnej woli). Szkoda już nawet poruszać wątek Anakina Skywalkera i jego niepokalanego poczęcia… Biorąc pod uwagę te rozliczne dwuznaczności i niejasności można przypuszczać, że J.J. Abrams zatrudnił specjalny sztab specjalistów ds. Internetu, którzy klatka po klatce analizowali prowokacyjny potencjał filmu. I tak, odpowiadając na nowoczesne trendy, musieliśmy zobaczyć czarnoskórego bohatera w trailerze. Nie mam nic przeciwko temu, ale to było nazbyt oczywiste poklepanie po ramieniu zwolenników równości na każdym możliwym gruncie. W duchu „milenium równości” arsenał postaci zostanie zapewne wzbogacony w samym filmie o wojowniczą feministkę (Rey?), krypto-członka gwiezdnego Greenpeace’u i młodziana z seksualno-orientacyjnymi dylematami. A w tle zabrzęczą stare dobre miecze świetlne – czyż to nie brzmi postępowo i nowocześnie?

maxresdefault (3)

Nawet producentka Gwiezdnych Wojen, Kathleen Kennedy, zapewniała przed światową premierą, że rola główna przypadająca kobiecie (Daisy Ridley w roli tajemniczej Rey) to nie ukłon w stronę „pewnych środowisk”, a rzecz całkowicie naturalna. Jest to rzekomo reakcja na „sytuację kobiet w uniwersum Gwiezdnych Wojen”. Pani Kennedy zapomniała chyba o tym, że cały sens trylogii – rozterki Anakina Skywalkera, które doprowadziły go do ciemnej strony mocy – opieraly się o miłość, której kodeks Jedi mu zabraniał. O ile dobrze pamiętam (a mogę się oczywiście mylić), Anakin zakochał się w Padme, a nie Mistrzu Yodzie, czy Obi Wanie. Idąc tym tropem, strach pomysleć co będzie się działo dalej w filmowym światku.

Oprócz obaw związanych z potencjalnie wymuszoną, polityczno-zwyczajową poprawnością Abramsa, pozostają też kwestie już czysto filmowe. Pominę aspekt samego reżysera i braku George’a Lucasa za kamerą, gdyż o tym mankamencie mówiono dużo i nie ma co się rozwodzić – J.J. Abrams nie należy do hollywodzkich wyjadaczy. Gwiezdne Wojny są doskonałym materiałem dla dzisiejszego widza spragnionego ekranowej rozwałki – tak czy siak, w nowej odsłonie będzie pewnie głośno, szybko i pompatycznie. Poprzednie części (nie zważając na lata) miały jednak wspaniała funkcję, poza oczywistym kinem rozrywkowym. To była historia, która niosła mnóstwo analogii do ówczesnych problemów, będąc zawoalowanym komentarzem na temat konfliktów zbrojnych i ludzkiej chciwości. Istnieje chociażby ciekawa teoria mówiąca, że scena w której Senator Palpatine wpatruje się w armię klonów jest poniekąd nawiązaniem do puczu monachijskiego, zaś okupacje poszczególnych planet były galaktycznym odzwierciedleniem sytuacji w Europie w czasach wojny. Oczywiście, to daleko idące wnioski, ale coś jest na rzeczy, czyż nie?

HOLLYWOOD - JUNE 09: Actors Harrison Ford (L) and Mark Hamill pose at the dinner during the 33rd AFI Life Achievement Award tribute to George Lucas at the Kodak Theatre on June 9, 2005 in Hollywood, California. (Photo by Amanda Edwards/Getty Images)

Jakby na to nie spojrzeć, Gwiezdne Wojny nie były jednorazową gorączką, a rozciągniętą w czasie, wspaniałą epopeją, która wychowała tłumy – również i mnie. Do dziś pamiętam klocki Lego z motywami Star Wars, kubki z Jar Jar Binksem i maskotkę Yody ze swojego pokoju. Przyglądając się zatem nowej odsłonie Wojen Gwiezdnych boję się, że czar wyobraźni Lucasa został solidnie przemielony przez natłok czynników, przez co efekt będzie wysoce rozczarowujący. Pryśnie bańka mydlana epickich starć Sithów i Jedi, a kolejne droidy będą odgrzewanym kotletem. Istnieje jednak szansa na to, że skoro rok 2015 przyniósł nam spektakularny powrót na salony George’a Millera z ikonicznym Mad Maxem, to może i Abrams zaserwuje coś wyjątkowego. Nieważne jednak jaki efekt wywrze na mnie Star Wars: Force Awakens, jedno jest pewne – łzy zwilżą moje policzki gdy zobaczę Marka Hamilla oraz Harrisona Forda. Tylko czy ta dwójka posiwiałych weteranów rozpozna swój świat, który opuścili prawie 40 lat temu?

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s