WDF – W świecie cyborgów i seksualnych podtekstów

Terminator dla ubogich, czyli studio Troma puszcza wodze fantazji – Cybernator w cyklu Wtorkowe Depresje Filmowe.

Advertisements

12606769_581779275308686_680077402_n

Studio filmowe Troma to synonim złego kina – wie o tym każdy szanujący się fan. Wypłynęli na szersze wody amerykańskiej publiczności filmem The Toxic Avenger, jednak studio było płodne już od 1974 roku. Przypadkiem (a raczej prawdziwie szczęśliwym zrządzeniem losu) natrafiłem w czeluściach internetu na jedną z ich późniejszych produkcji, Cybernatora z 1991 roku. I jeśli już sama nazwa wywołuje uśmiech, zapraszam do kolejnej części cyklu Wtorkowych Depresji Filmowych.

Brent McCord jest policjantem, działającym w 2010 roku, gdy społeczeństwo dzieli się na ludzi oraz cyborgów. Ci drudzy sprawiają same kłopoty, zaś sam McCord przypadkiem natrafia na podejrzany spisek, gdy dwójka zmechanizowanych istot dokonuje zbrodni w klubie ze striptizem. McCord zostaje zatem wysłany, by stawić czoła zagrożeniu i rozprawić się z bezprawiem.

cybernator poster

Cybernator Roberta Rundle’a wgniata w fotel już podczas kwadransu otwierającego ten spektakl. Pierwsze pięć minut obrazuje baraszkowanie pewnego senatora z kobietą, która dostaje drgawek przed samym stosunkiem. Następne pięć poświęconych jest lubieżnym pokazom tancerek go-go, by ten mocny wstęp zakończyć koszmarnie zaaranżowaną strzelaniną w barze ze striptizem. Robert Rundle nie zwalnia jednak tempa, szastając kolejnymi rozbrajającymi pomysłami jak z rękawa. Kolejna perła to nieudana próba obsadzenia hinduskiej aktorki w roli pani patolog, bowiem jak poważne by jej słowa nie były, akcent oraz uśmiech doprowadzają do łez. Znalazło się też miejsce dla otyłej tancerki ulicznej, a także przepysznych onelinerów (cyborg mówiący: “Toaster is my best friend”). Nieprzewidywalna fabuła wartko pędzi naprzód, z małymi przestojami na sceny, gdy aktorzy są zmuszeni mówić. Jest to jednak nie lada problem, gdy połowa z albo zapomina tekstu, albo recytuje go z zaangażowaniem szóstoklasisty na lekcji języka polskiego.

Osobnym tematem w kwestii Cybernatora jest postrzeganie kobiet w tym futurystycznym świecie. Insynuacje seksualne brzmią odrażająco, zaś erotyczne wygibasy półnagich tancerek są równie pociągające, co filmy porno lat 70. Dyskryminacja nie jest na szczęście tak wszechobecna, bowiem nasz główny bohater, dzielny i nieustraszony śledczy McCord, w chwili emocjonalnego załamania zostaje uratowany przez swoją żonę (owszem, seksem…). W geście wdzięczności zabiera ją na arcyważną misję, w której jej rola ogranicza się do stania obok i wygłaszania całkowicie zbędnych i pozbawionych emocji zdań.

download (5)

Wisienką na torcie jest fakt, że Cybernator zawiera nawet nawiązania do wielu postaci znanych z szeroko pojętej popkultury, a nawet replikuje pewne sceny z innych filmów. Kinowi weterani odnajdą w dziele Rundle’a Indianę Jonesa i jego sławetną scenę z pistoletem, komiksowego Bane’a oraz, rzecz jasna, multum odniesień do Terminatora, do którego nawiązuje sam tytuł. Z radością przyszło mi zatem umieszczenie Cybernatora w cyklu Wtorkowych Depresji Filmowych. Bzdurna fabuła, w której twórcy chyba zapomnieli o ograniczeniach budżetowych, amatorskie aktorstwo i mnóstwo absurdalnych scen i elementów – prawdziwa kwintesencja anty-arcydzieła filmowego.

A dla zainteresowanych, spragnionych prawdziwych emocji kinomanów – Cybernator jest dostępny na Youtube na oficjalnym kanale TromaMovies.

62ced18778e8428d04832e91f7699434Zapraszam do komentowania i kontaktu!

unusualmotionpicturesblog@gmail.com

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s