UMP Review – Felt

A feminist spirit hinging upon Felt is unbearable for any mentally stable person. A disturbing beginning, which ends up being ludicrous and outstandingly bad.

Advertisements

The feminist extremity in Jason Banker’s Felt is filled with unspeakable wrath, wrapped up in an artsy form and ornamented with awfully, just awfully written dialogues. Arguably, it is one of the most appalling films about male-dominance factor in the society I have ever seen, with one of the most ludicrous leading characters in the history of cinema.

FELT_POSTER_TEASER_1200_1745_81_s

In Felt, we are confronted with Amy (Amy Everson) – a girl, whose resentment towards men takes an extreme form. Being unable to find herself in the modern world, Amy creates an alter ego of herself, which helps her survive in this horrid world.

Amy, Felt’s protagonist, is a woman mentally devastated, overwhelmed by her position in the society, probably burdened with some heavy trauma too. And on top of that, Banker decides to ridicule her in a quite unexpected way – as if being socially awkward and traumatized wasn’t enough, Amy occasionally puts bags on her head, wears self-made costumes with plastic penises and vaginas and wanders around a forest, swinging with her “additions” around and thinking how much does she hate men. Eventually we learn that she’s an artist, whose manner of expressing herself is through “genitalia art”. Even if the intentions were to provide the viewer with trauma that breeds such an absurd, the effect is compelling only at the beginning. In the end, it’s only pathetic.

All in all, Jason Banker’s film is self-serious to such an extent that it becomes one peculiar, abominable joke. It bursts with an anti-male propaganda, digging into the world of depraved men, whose predatory instincts should be subjected to equally predatory counter-reactions from females. Surprisingly, there’s hardly ever a solid evidence for men’s palpable naughtiness. Men are sketched as painfully narrow-minded mechanisms, and even if they try to act differently, they always end up dirty. They follow ridiculous patterns, which consequently hooray for conveying the message about feminism and how bad men are. So, the world is basically all black and white – have mercy, Mr. Banker.

feltmovie2

Felt could be easily one of the most disturbing, challenging films of the decade, touching a very inconvenient topic in the most disturbing way possible. The brilliant idea is torn apart not only by this excessive and thus fairly hilarious use of sexual allegories. The writing is just plain awful too, the factors driving the characters (especially Kenny’s) are opaque and the amount of time spend on observing Amy in the woods is just tiring for the viewer. The only noticeable element of this cinematic distortion is probably the soundtrack.

Felt feels like a delirium of a director, who wanted to say something though-provoking about women’s position in a society, but all he could think of was a penis. So, to all fans of non-mainstream cinema, seeking for originality – pass on this one. And don’t watch it with your partner – that’s hardly an aphrodisiac.

UMP Grade: 17/50

(Cinematography: 4, Plot: 3, Acting: 3, Soundtrack: 5, Quaintness: 2)

UMP Recenzuje – Felt

Ekstremum feministyczne zaprezentowane w Felt Jasona Bankera jest przepełnione nienawiścią, owiniętą w pseudo-artystyczną formę oraz okraszone okropnie napisanymi dialogami. Wielce prawdopodobnym jest fakt, że jest to najbardziej odrażający film o dominacji męskiego czynnika w społeczeństwie jaki widziałem, zawierający najbardziej absurdalnie odrealnioną protagonistkę w dziejach.

Reżyser Felt obrazuje nam w swoim dziele postać Amy (Amy Everson) – dziewczynę, której obrzydzenie do płci przeciwnej przyjmuje nadzwyczajnie skrajną formę. Jej niemoc w znalezieniu swojego miejsca w nowoczesnym społeczeństwie powoduje, że Amy tworzy swoje alter ego, które pomaga jej przetrwać w tym okrutnym świecie.

Amy jest w psychicznej rozsypce, przygnieciona wymuszoną pozycją w społeczeństwie oraz, prawdopodobnie, obciążoną pewną „męską traumą”. Co więcej, Banker ośmiesza ją w nietuzinkowy sposób – brak inteligencji społecznej Amy nie jest wystarczająco poniżający wedle reżysera. Protagonistka nakłada torby na głowę, nosi własnoręcznie uszyte kostiumy z plastikowymi penisami i waginami, którymi radośnie macha podczas swoich przechadzek po lesie. W przerwach zaś lubi przysiąść na drzewie i pogłówkować nad tym jak bardzo nienawidzi gatunku męskiego. Na domiar złego, bohaterkaznajduje upust emocjonalnych rozterek w sztuce – nie zdziwi nikogo fakt, że Amy najlepiej odnajduje się w „sztuce genitalnej”. Nawet jeśli zamysł, by przerysowana całość potęgowała traumę, która w efekcie rodzi w głowie Amy tak skrajne pomysły, efekt jest niepokojący jedynie na początku. Wraz z napisami końcowymi, odczujemy tylko zażenowanie.

Film Jasona Bankera jest zatem auto-dramatyczny do stopnia, w którym całość obraca się w dziwaczny, mocno niestrawny żart. Kipi tu anty-męska propaganda, opierająca się na istnieniu zdeprawowanej męskości i łowczych instynktach facetów, które powinny się spotkać z równie okrutnymi reakcjami kobiet. O dziwo, reżyser ledwo zarysowuje nam solidne dowody na te domniemane, niegrzeczne skłonności mężczyzn. Myślą swoimi mniejszymi głowami, a nawet jeśli się starają, natura łowcy zawsze sprowadzi ich na brudną drogę. Kroczą zatem oczywistymi ścieżkami, które trącą feministycznym hurraoptymizmem. Wszystko jest czarno albo białe – litości, panie Bankers.

Felt miało z miejsca potencjał, by stać się jednym z najbardziej frapujących, wyzywających obrazów ostatniej dekady, poruszając niewygodny temat w wyjątkowo dosłowny sposób. Dobry pomysł jest jednak zmiażdżony nie tylko nadmierną ilością żenująco stosowanych alegorii seksualnych. Scenariusz jest chaotyczny i kiepski od strony warsztatu – to, co motywuje bohaterów do działania (szczególnie w przypadku Kenny’ego) jest mocno nieprzejrzyste, zaś czas poświęcony obserwowaniu Amy w lesie jest zwyczajnie nużący dla widza. Jedynym godnym uwagi elementem tego filmowego zniekształcenia sztuki jest ścieżka dźwiękowa.

Felt przypomina artystyczne majaki reżysera, który bardzo chciał wykreować coś prowokującego o pozycji kobiet w dzisiejszym świecie, ale jedyne co mu przyszło do głowy, to penis. Drodzy fani kina offowego, nawet Ci szukający czegoś nietypowego –nie zaglądajcie do Felt. A w szczególności nie oglądajcie tego ze swoimi ukochanymi – to filmowy antagonizm afrodyzjaka.

Ocena UMP: 17 / 50

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s