Pogorzelisko po batalii o polskie kino sensacyjne

Trudy i znoje czekają tych, którzy podejmą się wyzwania i obejrzą nowy film Vegi. A ostrzegałem…

Advertisements

Na seans nowego filmu Patryka Vegi szedłem z nieskrywanym entuzjazmem. Opinie dotyczące nowej odsłony Pitbulla były skrajne, co podziałało jak bodziec do tego, by na własne oczy przekonać się, po której stronie się opowiem. I drodzy czytelnicy, weźcie sobie do serca to, co zaraz przeczytacie – Pitbull: Nowe Porządki to filmowa Sodoma i Gomora.

7715923_1.3Głównym bohaterem nowego dzieła Vegi jest policjant o ksywie Majami (Piotr Stramowski), mroczny rycerz stolicy z irokezo-podobną fryzurą i groźnym spojrzeniem. Jego misją staje się rozpracowanie siatki nowo krystalizującej się grupy mokotowskiej, w której rządy przejmuje Babcia (Bogusław Linda). Nowy herszt warszawskiej mafii jest również na celowniku dobrze nam znanego Gebelsa (Andrzej Grabowski).

Vega naoglądał się zachodnich thrillerów i chwała mu za to. Pitbull: Nowe Porządki to film nakręcony rozmyślnie, pieczołowicie hołdujący „nowej kanwie” kręcenia thrillerów. Pionowe kadry z lotu ptaka obłapujące Wilanów i Mokotów, dynamiczna kamera wpadająca wraz z tabunami policjantów do mieszkań, bajeczna gra światłem i cieniem – do strony wizualnej nie mam najmniejszych zastrzeżeń. To klimat Detektywa, Stare grzechy mają długie cienie z zeszłego roku, a wcześniej chociażby Rzeki tajemnic. Jest przygnębiająco, mrocznie i brutalnie, a to wszystko skąpane w ujęciu warszawskiego dnia i nocy.

0434109

A teraz zimny prysznic dla hurraoptymizmu, który mógł Wam się udzielić po przeczytaniu poprzedniego akapitu. Pozwolę sobie zacząć od scenariusza. Patryk Vega głosił, że większość działań policyjnych ukazanych w Pitbullu: Nowe Porządki to historie z życia wzięte, oparte na wspominkach polskich mundurowych. Trąci to poniekąd ideologią Smarzowskiego i jego obrazoburczej Drogówki, ale to nie tędy podążył Vega ze swoim scenariuszem. Pitbull: Nowe Porządki nie jest w żaden sposób nowatorski, skandalizujący, czy nawet wstrząsający, tak jak to miało miejsce w przypadku pierwszej części z 2005 roku. Nie oddaje trudu pracy w skorumpowanej policji, w której dobremu glinie żałuje się nawet drugiego telefonu na potrzeby konkretnej akcji. Nie pokazuje „brudu” Warszawy, który kryje się na bazarkach, w małych sklepikach i burdelach. Co zatem udaje się zobrazować polskiemu reżyserowi?

Chociażby coraz bardziej męczące malkontenctwo polskiego narodu, widziane oczami kinematografii. Vega maluje polski pejzaż z komiczną pretensjonalnością, nakreślając ten szkic bez trzeźwego umysłu, strzelając ślepakami w każdym możliwym kierunku bez opamiętania. Jego bohaterowie żyją w kraju pustych osiłków, których logika nie pozwala pojąć, że Zbyszek i Zbigniew to jedno i to samo imię. W budkach z kebabem pracują atrakcyjne blondynki, zaś na ulicach Warszawy jest podobnie jak w Harlemie, czy brazylijskich favelach – mieszkańcy stolicy powinni dziękować za każdy dzień, w którym nie dostali kulki w łeb. Co więcej, gangsterzy rozbijają starszym ludziom słoiki na głowach, by pokazać, kto trzęsie warszawskim światkiem, a na ustawki umawiają się na Polu Mokotowskim… Podobne absurdy i groteskowo przerysowane sceny mnożą się na ekranie jak mrówki, a w tej artystycznej Sodomie i Gomorze już nawet Bogusław Linda grający „Bogusława Lindę W Kolejnym Filmie Gangsterskim” i Andrzej Grabowski nie są w stanie udźwignąć ciężaru ponad dwóch godzin metrażu. I nie dajmy się oszukiwać, że taki był właśnie zamysł twórców – miało być trochę z przekąsem, ale jednak szokująco, ostro i jednoznacznie. Wyszło komicznie.

14ff4ef91eb7c7c0a2d36cd5ec0a783d

Oczywiście, zrozumiałe jest dla mnie to, że Pitbull: Nowe Porządki czerpie garściami z prawdy o polskiej przestępczości i nieudolności organów ścigania. Historia porywanych ludzi oraz obcinanych palców została zgrabnie zamieciona pod dywan w mediach, a niestety – to była brutalna rzeczywistość. Niemniej jednak, Vega mówi o tych wydarzeniach bez jakiegokolwiek polotu, w sposób tak płaski jak wszystkie jego postaci. Bohaterowie wypowiadają wyuczone dialogi, sztuczne i kwadratowe, zaś o jakiejkolwiek głębi psychologicznej możemy zapomnieć. Klątwa jednowymiarowości sięga nawet na sam szczyt – Majami to taki polski Batman bez przeszłości, który bije zbójów (naprawdę w polskiej policji używa się słowa zbój?) dla samego faktu bicia zbójów. Nie ma motywacji, nie ma przeszłości. To plastikowy ludzik wciśnięty do chaotycznego scenariusza, w którym ma jedynie groźnie wyglądać i prężyć muskularne ciało. I czasem groźnie wyglądać. I czasem przespać się z jakąś znaną aktorką polską, które wyjątkowo chętnie prezentowały swoje wdzięki w tym ekranowym rozgardiaszu.

Pitbull: Nowe Porządki jest filmem groteskowo pokazującym rzekome piekło, w jakim żyjemy w Warszawie i w całej Polsce. I z okazji nadchodzących Walentynek, nie róbcie sobie prezentu w postaci nowego filmu Patryka Vegi. W ogóle nie róbcie sobie takiego prezentu. Kupcie wino, świeczki, rozsypcie płatki róż i konsumujcie swoje związki – większy z tego pożytek dla ludzkości niż z oglądania Pitbulla: Nowe Porządki.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s