WDF – Witajcie w miasteczku Wheelsy

Oślizgłe, czerwone, krwiożercze i obleśne – Robale, bohaterowie kolejnego odcinka Wtorkowych Depresji Filmowych.

Advertisements

12606769_581779275308686_680077402_n

Gdy reżyser decyduje się na umyślne miksowanie komedii oraz horroru, zazwyczaj efektem jest prawdziwy festiwal żenady, który przyjemności dostarcza jedynie osobom na planie. Wyjątkiem potwierdzającym tę regułę jest jednak film o jakże barwnym tytule Robale, który prezentuję Wam w kolejnym odcinku Wtorkowych Depresji Filmowych (spóźnionych o cały jeden dzień!).

Sterla (Elizabeth Banks) jest lokalną seks-bombą, a także nauczycielką i żoną Granta, przykładowego prostaka. Pewnego dnia ich życie zmienia się całkowicie, gdy na mieścinę Wheelsy spada pozaziemski obiekt, w którym znajdują się obcy. Grant staje się pierwsza ofiarą i zarazem najważniejszym ogniwem inwazji ślimakopodobnych istot. Wkrótce ścigać go będzie nieustraszony szeryf miasteczka, Bill (Nathan Fillion).

poster 70x100 Slither nl nieuw 5.indd

Przyznaję, że Robale to nie jest typowy tytuł pasujący do mojego cyklu. To znakomity pastisz, trafnie oddający piramidalną głupotę horrorów z pogranicza gore i sci-fi. James Gunn nie próbuje zatem nawet przez moment przekonywać widza co do swoich zamiarów. Robale mają być filmem ze wszech miar szpetnym, obrzydliwym i prześmiewczym.

Przede wszystkim, wspaniałym zabiegiem jest umiejscowienie akcji na prowincjonalnym miasteczku. Pozwoliło to twórcom na wykorzystanie „specyfiki” prostej ludności – Sterla, wielkomiejska dziunia, pasuje jak pięść do oka do brodatych grubasów w barze. Jak przystało na małomiasteczkowe realia, lokalni stróże prawa nie grzeszą inteligencją, zaś wisienką na torcie jest burmistrz Weelsy, prostak grający na bezkresnej głupocie swoich potencjalnych wyborców. Wystarczy posłuchać bezmózgich rednecków tlyko przez chwilę, by całkowicie stracić resztki współczucia dla masakry wiszącej w powietrzu.

tumblr_n4ypymK09l1qegacgo9_1280

Skoro już jesteśmy w temacie krwi i ślimaków – wybaczcie za to zdjęcie powyżej. Jak sami jednak widzicie, Gunn ma w zanadrzu całą gamę obleśnych narzędzi, którymi obrzydza swojego widza. Oślizgłe robaki, przypominające te z Łowcy Snów (2003), to tylko sam fundament piramidy – stopniowa metamorfoza Granta doprowadza go do absurdalnie monstrualnego wizerunku, mocno nawiązującego do takich klasyków kina klasy B jak Wiklinowy Koszyk (1982) oraz Towarzystwo (1989). W portfolio Gunna w Robalach znajduje się także nawiedzony duchowny, kanibalizm, a nawet…martwy opos. Nie bez powodu reżyser ucieka się do tak drastycznych środków – pan Gunn to scenarzysta legendarnego Świtu Żywych Trupów. Nazwisko w końcu zobowiązuje.

Robale są prawdziwie rozkoszną rozrywką dla fanów komediowego horroru. Jeśli ktoś z nutką nostalgii wspomina takie tytuły jak Troll 2, Lobster Man from Mars oraz wspomniany wcześniej Wiklinowy Koszyk, Robale to propozycja wprost idealna. To też dobra propozycja dla tych, którzy z perłami Wtorkowych Depresji Filmowych dopiero się zaznajamiają. Potem może być tylko gorzej.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s