WDF – Marksistowski oblech

Dużo śluzu, zdeformowanych ciał, jęków rozkoszy i chorej wyobraźni – witajcie w świecie kolejnego odcinka Wtorkowych Depresji Filmowych!

Advertisements

12606769_581779275308686_680077402_n

Dla wielu fanów horrorów film, który jest tematem niniejszego odcinka Wtorkowych Depresji Filmowych, to dzieło ze wszech miar kultowe. Stały bywalec list typu „most fucked up films ever” przykuł moją uwagę i było to kwestia czas zanim się z nim zmierzyłem. I z perspektywy dzisiejszego widza, mogę z czystym sumieniem powiedzieć – Society z 1989 roku to jeden z zabawniejszych filmów, jakie przyszło mi recenzować w tym cyklu.

Otóż, wyobraźcie sobie przykładnego młodzieńca z Ameryki lat 80. Macie przed sobą głownego bohatera fabuły filmu Briana Yuzny – otóż ten chłopiec to Bill, syn bogatych mieszczuchów, który dodatkowo ma ledwo myślącą dziewczynę i prawie atrakcyjną siostrę. W życiu Billa nagle zaczynają się dziać niewytłumaczalne rzeczy, które pozwalają standardowemu chłopakowi z Ameryki podejrzewać, że jego rodzina jest zamieszana w pewien osobliwy kult.

society-1989-movie-3

Na temat domniemanego geniuszu filmu Yuzny powstały prawdziwe eposy, próbujące dowieść, iż jego horror to alegoria marksistowskiego poglądu na istnienie wyzyskiwanej klasy robotniczej oraz burżuazji, która jak pasożyt wysysa z uboższych energię do życia. Amerykanin poszedł jednak ze swoją metaforą zaskakująco daleko – próbując nie psuć doskonałej zabawy, ten mechanizm „wysysania” energii jest pokazany bardzo… dosłownie. Specjaliści od gumowych efektów specjalnych solidnie się napracowali, w pocie czoła konstruując jedną z najbardziej komicznie obrzydliwych i odrażających sekwencji w historii kina. Jest dużo śluzu, zdeformowanych ciał, jęków rozkoszy i chorej wyobraźni – sounds like fun?

Film Yuzny jest jednak, w całej swojej niewątpliwej awangardzie, dziełem tragicznie i oczywiście przekomicznie, nieudanym. Nasz główny bohater posiada chyba wszystkie cechy przeciętnego schoolboya z lat 80., które wprost nie pozwalają go traktować na poważnie. Gra w koszykówkę, ma modną fryzurę, kretynkę za dziewczynę i koszmarną mimikę – czy możemy chcieć czegoś więcej? Na domiar złego, Billy ma brzydkie tendencje do zdrady. Chociaż na jego nowej wybrance można zawiesić oko, prawdziwą gwiazdą jest jej matka. Wielka kobieta, z toną makijażu i wyrazem twarzy upośledzonego członka drużyny skautów, pojawia się na ekranie kilkukrotnie i zawsze to prawdziwe wejście smoka. Nie mam bladego pojęcia, po co Brian Yuzna ją w filmie umieścił, ale jestem mu za to dozgonnie wdzięczny. Gdybym kiedyś tworzył panteon najbardziej absurdalnych postaci w śmieciowych produkcjach filmowych, mama kochanki Billa ma już zarezerwowane miejsce.

society_1989_4

Society urzeka także nieśmiertelnym klimatem filmów lat 80. Duch VHS unosi się w powietrzu, dając upust chorej wyobraźni reżysera. Pobrzmiewają tu inspiracje takimi tytułami jak Wiklinowy Koszyk, Blood Diner, a nawet kultowy Egzorcysta. Wszystko jest skąpane w przepysznej tandecie i absurdalnej fabule. I podkreślam – chociaż doceniam ogólny wydźwięk Society jako udziwnionego manifestu społecznego wyzysku, nie da się do tego filmu podejść na poważnie. To pewnie z powodu ekstensywnej ilości śluzu upakowanej w jednym filmie…

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s