Ultima Thule 2016 – Either way

There isn’t many directors out there, who can flawlessly use the everyday monotony and derive the fascinating factor from it and “Either way” is an evidence for that.

Advertisements

There isn’t many directors out there, who can flawlessly use the everyday monotony and derive the fascinating factor from it. The Icelandic directors seemed to be the craftsmen of this particular art – ornamenting their works with amazing cinematography and shots of overwhelming landscapes, they usually manage to find the right diagnosis and observations in life. But that is not a golden recipe for everyone and Hafsteinn Gunnar Sigurðsson proves it in Either way.

Annan_Veg___E_50bf2974b796d_grande

This low-budget production tells the story of two workers, who paint lines on the roads in the desolate parts of Iceland. One of them is Alfred, a party-addict, who avoids any kind of responsibility in his life, whilst second one – Finnbogi – is a more stabilized, calm man. Both stumble across problems that will change their entire lives.

The aforementioned monotony in the Icelandic cinema happens to be incalculably fascinating most of the times, but only when paired up with crushing, to-the-point observations. This is the case of last year’s Sparrows and this year’s Rams, where the nature sets the pace for the viewer in all its monumental self, enhancing films with some eerie magic. Unfortunately, Sigurðsson took steps too bold in terms of this flirt with the cinematic stoicism. The poky narrative pace exists to cover up the lack of an engaging story, humor reflects a form of a “last resort” for the director, whilst the whole film’s strength lies supposedly in the laconic dialogues and their down-to-earth topics.

annan veg1

Undoubtedly, Finnbogi and Alfred create a solid acting duo for the viewer, but their stories are no of no interest to the audience whatsoever. Either way is therefore weighted with an overwhelming remoteness. What’s more, Sigurðsson sweeps the plot’s flaws under the rug in many ways. Sometimes he uses exceptional shots, other time it’s a brilliant dialogue or a secondary role, which releases the tension. No matter what decision the director makes, it’s still a material for a short feature and there is no way around it. Agreed – cinema knows cases, where telling a story of two lost men gives some insight and fruitful effects. Either way is a tribute to men’s friendship, a kind of austerity in life and looking for positive aspects – as far as I bow before all of this, none of it strikes me as innovative and particularly special.

Either way is probably the first film from Iceland, which straightforwardly failed. Schematic ideas to “buy out” the viewer were too pretentious and even phenomenal landscapes did not bear the same ethereal magic as they used to. Therefore, Either way is not a film that one should begin a journey into Icelandic cinema – it’s rather this screening that cements the ultimate truth, that great features and bad ones are directed everywhere. Even in Iceland.

UMP Grade: 27.5/50

(Cinematography: 7, Plot: 4, Acting: 6, Soundtrack: 5.5, Quaintness: 5)

UMP Recenzuje – Tak czy siak

Niewielu reżyserów potrafi przekuć monotonię i prozę życia codziennego w fascynującą dla widza podróż. Islandzcy filmowcy trudnią się tą sztuką w sposób szczególny, okraszając to zazwyczaj niezmiennym urokiem natury i krajobrazu, ale stawiając przy tym bezbłędne diagnozy i obserwacje. Nie jest to jednak złota recepta na sukces, co potwierdza Tak czy siak autorstwa Hafsteinna Gunnara Sigurðssona.

Ta skromna produkcja opowiada o dwóch mężczyznach, którzy trudzą się malowaniem znaków na drogach na odludnych trasach Islandii. Pierwszy to Alfred, imprezowicz unikający jakiejkolwiek odpowiedzialności w życiu, zaś drugi Finnbogi, nieco starszy, bardziej stonowany mężczyzna. Obydwaj jednak napotykają problemy w swoim życiu, które mają wywrócić ich realia do góry nogami.

Monotonia w kinie islandzkim bywa na swój sposób fascynująca, jeśli jest zestawiona z przygniatająco prawdziwymi obserwacjami. Tak dzieje się chociażby w zeszłorocznych Wróblach, a także tegorocznych Baranach. Natura, która w swoim monumentalizmie wyznacza tempo życia, nadaje filmom z tego kraju specyficzny urok. Sigurðsson posunął się jednak za daleko w swoim flircie z tym filmowym stoicyzmem. Ślamazarne tempo przykrywa brak pełnokrwistej historii, gdzie humor wydaje się być dla reżysera ostatnią deską ratunku, zaś całość opiera się na przyziemnych tematach ubranych w często lakoniczne dialogi.

Niezaprzeczalnie, Finnbogi i Alfred stanowią duet wiarygodny dla widza, ale ich los nie angażuje, nie nadaje narracji większego sensu. Tak czy siak ogląda się zatem z zastraszającą obojętnością. Co więcej, Sigurðsson tuszuje fabularne ubytki na wiele sposobów. Czasem posłuży się świetnymi zdjęciami, zdarzy się błyskotliwy dialog, czy też epizodyczna rola, która nadaje zaskakującej lekkości całości. Nie zmienia to jednak zaangażowania widza, ani tego, że Islandczyk na siłę ubiera materiał krótkometrażowy w rozwleczoną, pozbawioną polotu historię dwóch pogubionych facetów. Kino zna takie przypadki i zna też wnioski z nich płynące. Tak czy siak jest pochwałą męskiej przyjaźni i prostoty w życiu, szukania pewnych pozytywów – jak bardzo przyklaskuję takim wnioskom, tak nie widzę w nich nic odkrywczego.

Tak czy siak to chyba pierwszy film rodem z Islandii, który mnie zwyczajnie zawiódł. Ograne pomysły na kupienie przychylności widza były zbyt oczywiste, a nawet fenomenalne krajobrazy nie posiadały tej samej magii, co zawsze. To nie seans od którego warto rozpocząć przygodę z tym niszowym środowiskiem – to seans, który pokazuje, że wszędzie kręci się lepsze i gorsze rzeczy. Nawet na Islandii.

Ocena UMP: 27.5/50

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s