UMP Review – Triple 9

Gripping cop drama, which certainly is a bit chaotic, but still quite worth the time. A must-see for fans of End of Watch and True Detective.

Advertisements

The Australian director John Hillcoat opens the hellish gates right in the beginning sequence of Triple 9 and till the very end, the saturnine world of crooked cops is consecutively examined. Putting some minor flaws of the plot and execution aside, this film delivers shivers down the spine and ends up being a truly blood-curdling experience.

triple-nine-movie-poster-2

Triple 9‘s plotline is a quite complicated puzzle to put together – five well-trained ex-mercenaries and cops do a bank heist for the Russian mafia. Unfortunately, not everything goes as planned and they are forced to do another job, which includes getting their hands even dirtier. Eventually, they begin to struggle with the time and fellow cops, who are after them.

As the thriller genre’s father, Alfred Hitchcock claimed – film should start with an earthquake. Hillcoat pays attention to the words of the master and starts off with some heavy artillery – the bank heist sequence is the absolutely top-notch directing. This solid and entertaining beginning sets the pace and the unsettling atmosphere throughout the entire film. The ubiquitous dreariness mixed with unbearable tension is a tribute to classic films like Mystic River and Heat, but we may find some inspirations drawn from TrafficSicario and End of Watch too.

triple9

What’s more, the soundtrack by Atticus Ross, Claudia Sarne, Leopold Ross and Bobby Krlic boosts the cinematic experience too. The heavy electronics, pulsating in the most dynamic tracks, flows into a haunting cacophony of  voices and ominous strings in more dramatic scenes, keeping the vibe of Matrix’s soundtrack, Gone GirlMad Max: Fury Road on one hand, but going towards Jóhann Jóhannsson’s and Dan Romer’s pieces too on the other. But don’t get the illusion that Hillcoat and his team just copies others’ works – he’s well versed with the genre, moving around with grace and finding his own gripping style.

Unfortunately, Hillcoat’s work is far from being flawless. His star-studded cast was supposed to be the groundbreaking fundament, because let’s be honest – Kate Winslet, Casey Affleck, Chiwetel Ejiofor, Woody Harrelson, Anthony Mackie, Aaron Paul and even Michael K. Williams in the most hilarious appearance in his career – this is a dream team to work with for every filmmaker in Hollywood. Yet, this ensemble causes these talented actors to have limited time on screen and only few of them really grasps the essence of their characters. We get truly convincing performances put by Ejiofor and Affleck, a simpleton-drunkard by Harrelson and some straightforward letdowns by Winslet and Paul. This is a pack of dogs let loose and unfortunately, it’s all Hillcoat’s fault.

Triple-9-02-Casey-Affleck-Woody-Harrelson

What’s more, Hillcoat struggles with the meandering script. The plethora of characters emerging on the screen seems to be overwhelming to the director sometimes, whose apparent love for action-packed scenes doesn’t go along with the psychological aspect of the film. The Australian director manages to dig into the depraved world of corruption and abominable crimes, yet he only scratches the surface, mainly by using shocking imagery and violence. He sometimes loses the depth, but covers it up with brilliantly crafted action.

Triple 9 will surely satisfy the ardent fans of cop dramas. Those, who enjoyed End of Watch, True Detective, the remake of Miami Vice or any other gruesome and realistic thriller, should not hesitate and watch Hillcoat’s film. Despite its flaws, we don’t get many such compelling films anyway these days.

UMP Grade: 36.5/50

(Cinematography: 8, Plot: 6, Acting: 7, Soundtrack: 8, Quaintness: 7.5)

UMP Recenzuje – Psy mafii

Australijski reżyser John Hillcoat otwiera wrota piekieł już w pierwszej sekwencji Psów mafii i aż do samego końca, konsekwentnie zagłębia się w ponury świat skorumpowanych glin. Odsuwając na bok pewne defekty tej produkcji, Psy mafii są prawdziwie mrożącym krew w żyłach doświadczeniem.

Fabuła Psów mafii jest bardzo pokrętnym labiryntem – pięciu wyszkolonych zabójców oraz policjantów dokonuje napadu na bank na zlecenie rosyjskich gangsterów. Nie wszystko idzie zgodnie z planem, przez co zostają oni zmuszeni do kolejnej „brudnej roboty”. Na ich trop wpadają jednak ich kumple po fachu, zaś do ściany przyszpila ich nieubłaganie płynący czas.

Zgodnie ze słowami ojca gatunku dreszczowców, Alfreda Hitchcocka, film powinien rozpocząć się od trzęsienia ziemi. Hillcoat oddaje hołd mistrzowi, wciskając w fotel widza od pierwszych minut – sekwencja napadu na bank jest wprost porywająca. Ten miażdżący i wciągający prolog nadaje filmowi odpowiednie tempo i duszną, niemalże męczącą atmosferę. Wszechobecna posępność zawieszona wraz przygniatającym napięciem to także ukłon w stronę klasyków gatunku – Rzeki tajemnic oraz Gorączki, ale również takich tytułów jak Traffic, Sicario i Bogowie ulicy.

Co więcej, ścieżka dźwiękowa Atticusa Rossa, Claudii Sarne, Leopolda Rossa oraz Bobby’ego Krlica bardzo winduje film Hillcoata na wyższy poziom. Ciężko brzmiąca elektronika, wręcz pulsująca w scenach akcji, przepływa w upiornie brzmiąca kakofonię głosów i strun w najbardziej dramatycznych momentach. Pobrzmiewają tutaj ściezki z Matrixa, Zaginionej dziewczyny, najnowszego Mad Maxa, ale także mroczniejsze kompozycje Jóhanna Jóhannssona i Dana Romera. Nie można jednak zarzucić Hillcoatowi i jego zespołowi kopiowania poprzedników – reżyser zna gatunek na wskroś i z gracją porusza się w thrillerowej konwencji.

Niestety, mimo to, film Australijczyka jest daleki od ideału. Gwiazdorska obsada miała być filarem całej produkcji, z resztą nie ukrywajmy – Kate Winslet, Casey Affleck, Chiwetel Ejiofor, Woody Harrelson, Anthony Mackie, Aaron Paul, a nawet Michael K. Williams w najbardziej rozbrajającej roli w swojej karierze – to jest prawdziwy „dream team” dla każdego filmowca w Hollywood. Ta plejada gwiazd nie radzi sobie jednak z tym ściskiem na ekranie, przez co tylko nieliczni z nich wyciskają ze swoich postaci to, co najlepsze. Ejiofor oraz Affleck zgarniają dla siebie laury, Harrelson czuje się jak ryba w wodzie w roli prostackiego pijaczka-gliny, zaś Winslet i Paul są największymi rozczarowaniami. To sfora psów puszczonych bez kagańca, których Hillcoat nie zdołał przywołać do ładu.

Hillcoat gubi się także w zagmatwanych odmętach swojego scenariusza. Mnogość postaci na ekranie przysparzała mu chyba bólu głowy, zaś zamiłowanie do scen akcji nie idzie w parze z drążeniem psychologii bohaterów. Udaje mu się odzwierciedlić skorumpowany światek i prawdziwie przerażające zbrodnie w nim siedzące, ale robi to powierzchownie, głównie za pomocą drastycznych obrazów i przemocy. Czasem gubi to jakąkolwiek głębię, ale Hillcoat ma swój remedium na tę bolączkę – doskonale dopracowanym tempem filmu.

Psy mafii z pewnością zadowolą zagorzałych fanów policyjnych thrillerów. Ci, którzy zachwycili się Bogami ulicy, Detektywem, unowocześnioną wersją Miami Vice, a także innymi brutalnymi dziełami, film Hillcoata powinien zapewnić dobrą rozrywkę. Pomimo niezaprzeczalnych wad, dziś nie kręci się filmów w takim soczystym klimacie zbyt często.

Ocena UMP: 36.5/50

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s