UMP Review – Mustang

This year’s Oscar nomination from Turkey is a beautifully directed drama, which touches an interesting problem of how tradition slowly becomes unfitted to our reality. Yet, there are flaws.

Advertisements

Deniz Gamze Ergüven’s portrayal of the rural Turkey, with its abominable backwardness killing the genuine sensitiveness of the five girls, is on one hand a bold picture and an up-to-date necessity. On the other, it doesn’t live up to its expectations – the overwhelming criticism of the tradition and the flawed script are the glass ceiling for the director.

mustang-film-poster

Lele and her four sisters travel back to her grandma and father for summer. The girls, heavily hormones-driven, become acquainted with some boys on the beach, which brings inevitable consequences. To avoid a social ostracism, their grandma forces them to get married, one by one.

More than delicately paint the unstable stage of growing up, Ergüven focuses on how the tradition, within time passing by, becomes unfitted to the reality. It’s a solid starting point, lifting the bar reasonably high. The Turkish director states that the aforementioned rooting for customs kills the innocence of the young, forcing them to join the adult world too abruptly, not minding the consequences. The fault is also placed on the narrow-mindedness of Erol, the girls’ father, pointing out his extreme and almost brutal approach towards his own daughters. Unfortunately, all that criticism over the tradition as an anomaly, feels too furious and one-sided. Therefore, the contrast built between the aroused children discovering their sexuality and elder ones, barricaded in the former ages, feels artificial, with the juvenile revolt taking harsh, unbelievable forms.

Mustang_3-0-2000-0-1125-crop

This direction, that the Turkish director follows, not only reaches for extremes, but most of all, feels a bit forced out. Ergüven drags around the scenes, which don’t move the plot, losing pace and the audience’s patience. Eventually, when his drama goes on the right track and Ergüven grasps the attention, the damage is already done. And even a very good last half an hour, with the dramatic climax, doesn’t help. Finally, Mustang feels as a bit of manifesto, supporting Jacques Audiard’s Dheepan, in criticism over the Eastern cultures, their brute values and lack of valuable transformation. Even though the point is made, it’s without listening to the other side.

Apart from some of the misfires and boo-boos, Mustang is a story delivered in an astonishing manner, heavily reminding me the delicacy of Carol, with Summer of Sangaile and a drop of visual sweetness from Ain’t Them Bodies Saints. Ergüven’s camera is mindfully following his five protagonists, who all put great performances too. On top of that comes the soundtrack by Warren Ellis – a sumptuous, straightforward yet not overly dramatic.

mustang2

Mustang was not as heavy a punch as one could expect, yet it manages to discuss a difficult topic, without pretentiousness or unnecessary soothing. Although I can’t help but seeing it as too long and tiring piece of cinema, it definitely deserves recognition. But maybe not such a splendorous one as an Oscar nomination.

UMP Grade: 36/50

(Cinematography: 7.5, Plot: 6, Acting: 8, Soundtrack: 7, Quaintness: 7.5)

UMP Recenzuje – Mustang

Deniz Gamze Ergüven przedstawia frapujący obraz prowincjonalnej Turcji: zatrważające zacofanie zabija w jego utworze wrażliwość pięciorga młodziutkich dziewczyn. I z jednej strony jego film jest odważnym dziełem, które porusza temat istotny w XXI wieku. Niestety, chociaż poprzeczka jest postawiona wysoko, kiepski scenariusz i rażąca jednostronność stanowią szklany sufit dla reżysera.

Lele oraz jej cztery siostry przyjeżdżają do swojej babci oraz ojca na wakacje. Dziewczynki, będące w okresie szalejącej burzy hormonów, spędzają czas z grupką chłopców – ma to swoje nieuniknione konsekwencje. By uniknąć społecznego ostracyzmu, babcia zmusza je do rychłego zamążpójścia.

Uwaga Ergüvena pozostaje skupiona nie na delikatnym temacie trudności wkraczania w dorosłość, ale na tradycji, która w raz z biegiem lat staje się dziwaczną anomalią w odniesieniu do rzeczywistości. To solidnie przemyślany punkt zaczepu, który winduje w górę oczekiwania widza. Turecki twórca podąża tą ścieżką, twierdząc, że to właśnie skamieniałe zwyczaje są powodem obumierania dziewczęcej wyobraźni i subtelności, zaś dzieci są postawione przed decyzjami dorosłych zbyt raptownie. Brzemię winy spada także na barki zatwardziałego tradycjonalisty w postaci Erola, ojca dziewczynek. Jednak ta zdecydowana krytyka jest trochę nieokiełznana, jakby wypowiadana słowami furiata. Ergüven buduje kontrast pomiędzy starszyzną zabarykadowaną w minionej epoce, a przejaskrawioną grupą dojrzewających dziewczyn – ten zabieg wywołuje niestety poczucie sztuczności. Przez to nawet najbardziej skrajne zachowania i reakcje każdej z bohaterek wydają się nieprawdopodobne.

Ten kierunek, obrany przez tureckiego filmowca, nie tylko sięga bo wydumane ekstrema, ale co więcej, wywołuje wrażenie pewnego wymuszenia. Ergüven ma tendencję do przeciągania wielu scen, przez które łatwo wytrąca widza z właściwego tempa akcji. W efekcie, gdy Turek łapie wiatr w żagle i znajduje dobry rytm dla swojej opowieści, niesmak z poprzednich podejść pozostaje. W obliczu tej sytuacji nawet ostatnie pół godziny, które prowadzi do potężnego ładunku emocjonalnego w finale, nie wgniata widza jak powinno. Nie można również nie odnieść wrażenia, że tak jak film Jacquesa Audiarda Imigranci, Mustang poniekąd piętnuje przestarzałe wartości wschodnich kultur, podkreślając ich niechęć do jakiejkolwiek transformacji. Ale nawet, jeśli Ergüven ma w swoim przekazie sporo racji, nie jest zainteresowany słuchaniem argumentów strony, którą krytykuje.

Poza pewnymi defektami scenariusza i samego podejścia do poruszanego tematu, Mustang jest wspaniale nakręconym filmem, z delikatnością i gracją porównywalną do Carol, z domieszką Lata Sangaile oraz pewną bajkową słodyczą z Ain’t Them Bodies Saints. Kamera Ergüvena cierpliwie akompaniuje pięciu bohaterkom, które także zasługują na uznanie za swoje role. Solidnie wypada także muzyka autorstwa Warrena Ellisa – jest wystawnie, dosłownie, ale nie nazbyt dramatycznie.

Mustang nie jest ciosem tak precyzyjnie wymierzonym jak mogłem tego oczekiwać, ale mimo to porusza ciekawy temat, nie posługując się przy tym pretensjonalnością, ani też słodzeniem i wygładzaniem. Chociaż to dla mnie przykład zbyt rozciągniętego, nieco męczącego filmu, zasługuje on mimo to na uznanie, przede wszystkim za warsztat wykonania. Jednak uznanie w postaci nominacji do Oscara jest dla mnie przesadnym splendorem, który spłynął na Ergüvena.

Ocena UMP: 36/50

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s