WDF – Zostałem zgwałcony przez odkurzacz

Jeśli sądzicie, że w tym wpisie przyznaję się do swojego traumatycznego dzieciństwa – nic z tych rzeczy. Ale ten film mnie zmienił.

Advertisements

12606769_581779275308686_680077402_n

Tytuł filmu, który zamierzam przedstawić w niniejszym odcinku cyklu WDF, jest bez wątpienia w czołówce najbardziej absurdalnych i skretyniałych, jakie kiedykolwiek usłyszycie – Over-sexed Rugsuckers from Mars, czyli w dowolnym tłumaczeniu – Napalone Odkurzacze z Marsa. Czy ja mogłem pozostawić takie dzieło bez umieszczenia go we Wtorkowych Depresjach Filmowych?

oversexed

Trzymajcie się krzeseł – przybysze z odległej planety, wykonani z plasteliny i prezentowani poklatkową animacją, przybywają na Ziemię siać zamęt. Do anihilacji gatunku ludzkiego używają zaś odkurzacza, w którym zakochuje się pewien bezdomny. Następnie urządzenie opuszcza swojego kochanka i dokonuje brutalnych napadów, dopuszczając się nawet gwałtów swoim niszczczycielskim wężem.

Istnieją wiekopomne dzieła filmowe, które zmieniają postrzeganie lub przedstawianie pewnych spraw na ekranie. Pluję na Twój grób, klasyczny horror z lat 70. ubiegłego wieku, wsławił się bardzo dosłowną sceną gwałtu, przysłowiowe pięć groszy dorzucił w tej tematyce też carpenterowskie Wzgórza mają oczy. Jednak gwałt zaprezentowany w Napalonych Odkurzaczach z Marsa jest przypadkiem szczególnym. I warto dysputę o filmie Girarda zacząć właśnie od tego. Opętany sprzęt domowego użytku jest bezwględny, brutalnie obłapia ofiary i niszczy ich psychikę – żaden widz nie pozostanie obojętny. Co gorsza, dla odkurzacza płeć ofiary nie gra roli…

oversexed1

Nie samym gwałtem jednak film Girarda się broni. Napalone Odkurzacze z Marsa jest okraszony tak pieczołowicie przemyślanym absurdem, że czasem brakuje aż słów, by opisać ten galimatias panujący na ekranie. Obsada została chyba wyciągnięta wprost z amerykańskiego dinera, zaś wynagrodzeniem dla ich wysiłków była paleta Budweisera (bo co innego…). Z resztą trudno ich za to winić, gdy np. odtwórca roli bezdomnego, Dick Vernon, w jednej ze scen musi otwarcie przyznać się do homoseksualnej relacji łączącej go z odkurzaczem, a jedna z aktorek odgrywa scenę seksu ze wspomnianym sprzętem użytku domowego. Czego nie robi się dla sztuki, prawda?

Wspaniałą rolę odgrywa w Napalonych Odkurzaczach z Marsa ścieżka dźwiękowa. Zostały tutaj dobrane liczne utwory rockowe, ballady pobrzmiewające klasyką tego gatunku, co nadaje całości jeszcze bardziej absurdalny wydźwięk. Odkurzacz dokonuje coraz bardziej rwawych zbrodni, podczas gdy z ekranu sączy się przyjemna, lekko gitarowa muzyka. To taka różowa landrynka z polskiej telewizji po 23, z drobną różnicą dotyczącą szczegółów prezentowanych wojaży seksualnych.

Cytując moje ulubione opisy z filmowego dodatku do Gazety Wyborczej – to film dla koneserów gatunku. Fenomenalne zjawisko, o którym długo nie zapomnę – jeśli jesteście gotowi zrobić kolejny krok w stronę depresji, to dzieło Girarda jest odpowiednim kierunkiem.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s