Niepoprawnie kontrowersyjni #1 – Eli Roth

Pod lupą Eli Roth – utalentowany filmowiec i prześmiewca czy przeciętniak reżyserki z zacięciem biznesowym?

Advertisements

Przeglądając multum forów dotyczących horrorów i kina gore, natknąłem się na pokaźne grono kinomanów uwielbiających twórczość Eli Rotha. Postać wielce kontrowersyjna w świecie filmowym, która słynie z prawdziwie zwyrodniałej wyobraźni. Jego kolejne dzieła opiewane były jako przekraczające granice dobrego smaku i wytrzymałości widza. Czy Eli Roth to faktycznie enfant prodige kina gore czy może filmowiec-biznesmen na miarę XXI wieku?

eli_rothgoretorium

Przeglądając jego biografię, a także czytając różne wypowiedzi samego reżysera, zdziwił mnie brak traumatycznych wspomnień z dzieciństwa. Jego matka była malarką, ojciec zawodowym psychiatrą, zaś korzenie rodziny sięgają nawet Polski (którą swoją drogą otwarcie krytykuje). Udało mu się sukcesywnie ukończyć szkołę filmową, później borykał się z pomniejszymi problemami finansowymi. Do tej pory nic nie sugerowałoby, że Eli Roth stanie się symbolem najbardziej chorych i wypaczonych filmów naszych czasów, prawda?

Celowo pomijam na początek jego pełnometrażowy debiut, czyli Cabin Fever. Nazwisko Rotha mignęło mi bowiem po raz pierwszy przy okazji oglądania Hostelu. Nakręcony w roku 2005 film o amerykańskich poszukiwaczach melanżu ostatecznego, których potrzeba szeroko pojętej imprezy zagnała aż na Słowację, przysporzył mi pewnej młodocianej traumy (do dziś pamiętam scenę przecięcia ścięgien Achillesa). Chociaż w kinach hulały kolejne części Piły, zaś kino gore przeżywało swój rozkwit, Eli Roth szybko zaskarbił sobie “uznanie” w środowisku. Pierwsze zetknięcie z jego twórczością oceniłbym na poziomie poradnika dla psychopatów, zaś w pojęciu krytyki filmowej – przeciętniaka, dalekiego od chociażby przełomowej dla gore Martwicy mózgu. Brutalność owszem, była wszechobecna, ale nie stanowiła odmiany w zestawieniu ze wcześniej wymienionymi filmami typu Piła.

016_CabinFever_KA_ONLINE_W1.1

Po jego filmowym debiucie – Cabin Fever – wielu krytyków okrzyknęło jednak Rotha reżyserem, który ożywi rynek kina gore. Ludzie przecież uwielbiają wybebeszone ciała, poobcinane kończyny fruwające po zapyziałych piwnicach i socjopatycznych kryminalistów lubujących się w wymyślnych torturach – a Eli Roth pokazywał to w prawdziwie przekonywujący i śmiały sposób. W przeciągu kilku kolejnych lat, amerykański reżyser udowodnił niestety, że tytuł cudownego dziecka nie należy mu się w żadnym procencie. Ci, którzy już mieli okazję zapoznać się z najnowszymi tworami Rotha – Knock, Knock oraz Green Inferno – śmiało mogą przyznać, że nawet w kategorii kina gore, nie są to arcydzieła. Na deser zaś pozostaje tegoroczny remake Cabin Fever – trzeba naprawdę niebotycznie rozwiniętego narcyzmu, żeby finansować remake własnego filmu, prawda?

Przepisem na sukces w przypadku Rotha jest jednak jego charyzmatyczna osobowość i miłość do natury prowokatora. Kino kocha psychopatów i ludzi, którzy dla psychiatrów stanowiliby temat do wielogodzinnych badań i wywodów – ot, chociażby ulubieniec męskiej części widowni Tarantino, odjazdowy i często nierozumiany Lynch czy skandalista von Trier. Odmienność, nawet ta przerażająca i wzbudzająca niepokój, jest przecież bardzo pociągająca. A Eli Roth jest niezaprzeczalnie inny. Jest zafascynowany tym, co nas w większości obrzydza i odstrasza, ale jednocześnie w perwersyjny sposób przyciąga. Ponadto cechuje go bezpośredniość i dystans do tej krwawej jatki. Przecież istnieje jakaś psychoanalityczna geneza popularności horrorów i filmów gore – oglądając takie obrazy przeżywamy katharsis, a im mocniejsze wrażenia, tym większe zaangażowanie widza. Roth zatem trafia w punkt.

HostelOne-1024x682_eli-roth-directing

Kolejne filmy Rotha to także testowanie gotowości wielbicieli gatunku. Hostel nie był może tak sukcesywną franczyzą jak Piła, ale swoje osiągnął – dwie kolejne części przyciągnęły widzów i przebiły się w amerykańskim box office. Green Inferno – chociaż w moim subiektywnym odczuciu kiepskie – wzbudziło kolejną kontrowersję, odkurzając dawno klasyk Cannibal Holocaust, zapomniany ze względu na afery związane z podejrzanym realizmem niektórych scen (polecam lekturę na ten temat). Jego ostatnie, tandetne filmidło Knock, Knock jest oczkiem puszczonym do jego wiernych fanów oraz wyśmianiem krytyków i opinii publicznej (przy okazji także gwoździem do trumny Keanu Reevesa). Jego obraz powoli zaczyna się zatem klaryfikować – Roth nie jest wizjonerem, ale prowokatorem i obserwatorem. I to cholernie zdolnym – zarówno prowokatorem, jak i obserwatorem.

Roth nie ogranicza sie także do kręcenia filmów. Ponownie otworzył w Las Vegas tzw. Goretorium, czyli nietypową atrakcję dla fanów kina gore, po tym jak miejsce splajtowało kilka lat wstecz. Reżyser zaprasza tam na hardcore’ową wycieczkę po filmowych rekwizytach, z dumą prezentując swoje najbardziej zwyrodniałe pomysły na przerażenie widza. Ale przede wszystkim, udowadnia tym samym, że fanów horrorów ma w kieszeni, umacniając jednoznaczne skojarzenia – jak mówimy o czystej patologii w kinie, gdzieś musi pojawić się nazwisko Eli Roth. Poniżej możecie obejrzeć klip promujący jego Goretorium.

Ponadto, to całkiem inteligentny człowiek, sprawnie poruszający się w środowisku nie tylko filmowym, ale także szeroko pojętej kultury. Zapytany o rozwój gatunku horrorów stwierdził, że to gatunek mocno osadzony w realiach danych czasów – popularność zombie movies według Rotha wynika np. ze strachu przed apokalipsą. Wymieniając swoje ulubione straszydła wymienia prawdziwe klasyki, od Lśnienia Kubricka do Martwego zła Raimiego. Jak na twórcę horrorów przystało, inspirują go zatem najwięksi.

Roth to jednak tlyko człowiek i zdarzyły mu się naprawdę fatalne wpadki. Ogromny skandal wywołały jego wypowiedzi dotyczące Holocaustu, gdy Amerykanin ostro krytykował Polaków mówiąc, że “zawiedli Żydów podczas wojny”. Był to absurdalny strzał w stopę, wynikający zapewne z nieokrzesania, a może nawet konwencji wywiadu, w którym to sformułowanie padło. Ale nawet jeśli jego komentarze dotyczące polskiego antysemityzmu są uzasadnione (szczególnie w ustach osoby z żydowskimi korzeniami i domniemaną traumą z tym związaną), Roth wystawił się na publiczny lincz, nie tylko w naszym kraju.

eliroth

Jaki wniosek płynie z obserwacji pana Rotha? Film to przemysł, który nie akceptuje przeciętności – potrafi jednak zaakceptować brak talentu, jeśli w zamian pojawia sie inność. Nie postrzegam Rotha jako wielką nadzieję horrorów, ani też jako oszołoma, który przykuwa uwagę jedynie nieprzemyślanymi komentarzami i tanią kontrowersją. To biznesmen, który pomimo raczej przeciętnego talentu, wzbił się na poziom iluzorycznie dla niego niedostępny. I jako biznesmena, człowieka dbającego o swój zróżnicowany wizerunek, potrafię go uszanować. Ale po Knock, Knock – nawet przyjmując wersję wyrachowanego trollingu – na filmowy szacunek pan Roth nie ma raczej szans.

 

Jeśli podobał Wam się tekst, zajrzyjcie na mój fanpage na FB i śledzcie #NiepoprawnieKontrowersyjni na Twitterze.


A dla bardzo zainteresowanych tematem polecam dwa artykuły dotyczące Eli Rotha:

  1. Eli Roth doesn’t care if you like “Green Inferno”
  2. Eli Roth answering fans’ questions

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s