Jak Hans Zimmer zaczarował łódzką publikę

Historia krótkiej miłości do Hansa Zimmera.

Advertisements

Hans Zimmer dzieli fanów muzyki filmowej – jednych rozkochał w sobie podniosłymi ścieżkami do Gladiatora czy Cienkiej Czerwonej Linii, inni zaś zarzucają mu prostotę melodii i powtarzalność. Nie zważając na to, po której stronie barykady się opowiadamy, niemieckiemu kompozytorowi trzeba oddać to, że stał się ikoną muzyki filmowej naszych czasów. I z sercem nadal kołaczącym się w klatce piersiowej, postanowiłem podzielić się wrażeniami z tego wyjątkowego koncertu.

hansizmmer1

Wraz z moim ulubionym koncertowym kompanem – moim tatą – zameldowaliśmy się w Atlas Arenie stosunkowo wcześnie. Zgrabnie omijając dzikie tłumy przy bramkach znaleźliśmy się w środku. Następnie bez większych problemów zajęliśmy godne miejsca po prawej stronie od sceny i rozpoczęliśmy dyskusję dotyczącą programu koncertu. Wieści z Gdańska napawały optymizmem, zatem zuchwale oczekiwałem wszystkich swoich ulubionych ścieżek. Ale to, co otrzymałem, przeszło moje najśmielsze oczekiwania.

Koncert rozpoczął się z kilkuminutowym opóźnieniem. To już chyba tradycja, że każdy artysta odwiedzający Polskę wita publiczność kanciastym „dzień dobry”, zaś potem szybko przerzuca się na bezpieczny angielski. Hans Zimmer otworzył spektakl w stroju wieczorowym, gustownie ubrany – jak przystało na prawdziwego dżentelmena. Zasiadł do pianina i oficjalnie otworzył spektakl.

Pierwsze tony łódzkiego widowiska należały do Driving Miss Daisy, w który wpleciono oszałamiający popis zdolności perkusisty ze stajni Zimmera. Jednak dopiero drugi utwór utwierdził mnie w przekonaniu, że jestem na koncercie tak znamienitego artysty – główny motyw z Karmazynowego przypływu, rzecz jasna w formie „medleya”, poruszył fundamenty hali koncertowej i pokazał w pełnej krasie ponad 70-osobowy zespół niemieckiego artysty. Kolejne filmy w pierwszej części koncertu, poprzedzane krótkimi opowieściami i anegdotami Zimmera, skupiły się na prezentacji szerokiego spectrum możliwości Hansa. Zabrzmiał zatem legendarny Gladiator i nieśmiertelne Now we are free, który przyspieszył bicie mojego serca, a także Król Lew, podczas którego oczy na chwilę się zajły si łzami. Pierwsza część została zamknięta fenomenalnym mixem z Piratów z Karaibów. Genialna sekcja smyczkowa czyniła prawdziwe cuda, zaś Zimmer sprytnie wplótł nawet motyw z Mrocznego Rycerza w pirackiej kompozycji, puszczając oko w stronę publiczności – „ja się dopiero rozkręcam”.

Hans.Zimmecbr

Koncert przedzielony był 20-minutowym antraktem. Pierwsza część spektaklu była oszałamiająca, ale ta przerwa pozwoliła nastroić się odpowiednio do ostatecznego starcia z twórczością Zimmera. Zafundowaliśmy sobie zatem po szybkiej kawce, a następnie ruszyliśmy do swoich miejsc, łaknąć kolejnych wrażeń.

Druga połowa koncertu była przeżyciem z innej przestrzeni, w którym orkiestra Zimmera zabrała publiczność do innych, pięknych światów. Co ciekawe, nieco niemrawy początek z teaserem głównego motywu z Prawdziwego romansu i lekką ścieżką z Rain Mana nie wróżył muzycznego armageddonu. Wszystko jednak wróciło na dobry tor, gdy Atlas Arenę spowiła czerwień iluminacji, zaś orkiestra zagrała Journey to the line z Cienkiej Czerwonej Linii. Tempo nie zwalniało – Hans przedstawił nowożeńców ze swojego zespołu, a następnie nieco na przekór tej miłości, zaintonował wybrzmiewający szaleństwem utwór Electro z Niesamowitego Spider Mana 2. A skoro już otworzyliśmy komiksowy rozdział, nie mogło zabraknąć Mrocznego Rycerza

I to moment, w którym moje możliwości pisarskie spotykają trudności z oddaniem emocji, które targały mną podczas prawie 15-minutowego fragmentu poświęconego trylogii Nolana. Płynnie przechodząc od piskliwych, chropawych skrzypiec akompaniujących Jokerowi, do podniosłego motywu przewodniego z Like a dog chasing cars, a następnie wkraczając w przepełnione nadzieją Why do we fall, Zimmer odebrał mi mow. Włosy się zjeżyły, serce waliło, a muzycy na scenie, pochłonięci patetyczną, mroczną ścieżką, płynęli dokładnie tak jak prowadził ich charyzmatyczny kapitan. Oszałamiający Mroczny Rycerz został zwieńczony popisem praskiego chóru w utworze Aurora i przemową Hansa o śmierci Heatha Ledgera, strzelaninie w Colorado oraz niedawnych zamachach w Europie – poemat o Batmanie został zakończony w wielkim, wzruszającym stylu.

Chociaż koncert niechybnie zblizał się ku finałowi, Zimmer nie zwalniał tempa, a miejsca nie zabrakło dla kolejnej kombinacji z serii Nolan & Zimmer. Ścieżka do Interstellar, z popisowym No time for caution, zaczarowała nas na dobre – crescendo porwało widownię, która gdy tylko wybrzmiały ostatnie takty, owacjami na stojąco podziękowała za spektakl. Kawalkada braw, tupania i krzyków zdawała się nie mieć końca, ale po kilku minutach łódzka publika zasiadła ponownie, by delektować się filmem wieńczącym Hans Zimmer Live Tour – Incepcją. Począwszy od Dream is collapsing, Zimmer dozował napięcie tak, by sztandarowy utwór Time trafił do serca każdego słuchacza. I gdy tylko usłyszeliśmy delikatny, przypominający wątły płomień, motyw wygrywany przez Zimmera na pianinie, zostaliśmy utwierdzeni w swoim przekonaniu – byliśmy świadkami niepowtarzalnego wydarzenia.

Koncert Hansa Zimmera wspiął się na sam szczyt najlepszych muzycznych wydarzeń, jakie miałem okazję widzieć. Jego eklektyczna muzyka, łącząca ujmującą prostotę i bogatą paletę inspiracji współczesną elektroniką, stała się nieodłącznym akompaniamentem wielu wybitnych filmów. I nie liczą się Oscary, nagrody i porównania do innych kompozytorów – podczas tych prawie 3 godzin zapomniałem o istnieniu świata dookoła. Przeniosłem się do pięknego wymiaru – wymiaru twórczości kompozytora naszych czasów.

13113067_1169854889713147_1578342843_o

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s