Co właściwie oznacza krytyka Warcrafta?

Opluty, skrytykowany i zmieszany z błotem film, na który czekaliśmy 10 lat. Czy Warcraft: Początek jest największym rozczarowaniem roku?

Advertisements

Fakt, że film zatytułowany Warcraft doszedł do skutku, jest niewątpliwym dowodem istnienia oraz interwencji sił pozaziemskich – od 2006 roku, fani najpopularniejszej gry mmo-rpg na świecie, siedzieli jak na szpilkach w oczekiwaniu, wydzierali sobie włosy z głowy słysząc o nazwisku Uwe Bolla za kamerą projektu, lecz wreszcie dostali swój wyśniony film. I krytycy z miejsca wrzucili Warcraft: Początek do śmietnika – jednak czy słusznie? A może to zwyczajny trend, by obrzucać błotem filmy, wobec których oczekiwania tylko rosną z każdym dniem?

Krytyka przychodzi nam niezmiernie łatwo, a dzięki mediom społecznościowym zatacza ona szerokie kręgi – na tyle szerokie, by skutecznie zatopić każdy okręt. Wraz z rosnącym krytycyzmem, wzmaga się także zjawisko bańki niesprecyzowanych oczekiwań. Bo czegóż można oczekiwać od adaptacji gry komputerowej, której fabuła opiera się na rywalizacji dwóch frakcji i nieustannie trwającej między nimi wojnie? To film skrojony tak, by przyciągnąć i zadowolić fanów Warcraft oraz World of Warcraft, przy okazji licząc na zdobycie nowej rzeszy widzów. Ale dzięki wielmożnym panom-krytykom, dwie kolejne części są już z góry skazane na porażkę.

521998-b-roll-warcraft-movie

I nie staram się tutaj wynosić Warcraft: Początek na piedestał, ani też sugerować budowy spiżowych pomników na część Jonesa. Jego film bywa miejscami infantylny, co w zestawieniu z mrocznym, brutalnym klimatem, tworzy raczej nieudaną mieszankę. Obsada złożona z drugiej ligi Hollywoodu też miewa swoje wpadki, w szczególności wskazując na Travisa Fimmela w nijakiej roli Lothara i Dominica Coopera w roli nieznośnie płytkiego króla Llane’a. Po części zgodzę się również z zastrzeżeniami dotyczącymi fabuły, która – bazując na wielu skrótach myślowych i umownych mrugnięciach w stronę widza – gna tak, by przygotować grunt pod kolejne części. W tej pogoni gubią się jednak istotne elementy przestoju, które pozwoliłyby odetchnąć i lepiej poczuć rytm filmu.

Ale mimo tych uchybień, Warcraft: Początek ogląda się z dużą dozą “dziecinnej radochy”. Orkowie są zachwycającą wizualną ucztą, podczas gdy ich zwierzęca, nieposkromiona siła, tworzy znakomity kontrast dla dystyngowanych ludzi ze Stormwind City. Świat Azeroth jest także przestrzenny i dopracowany, pozbawiony nieznośnie hermetycznego podejścia, które tak raziło np. w trylogii Hobbita. CGI robi tutaj piorunujące wrażenie, z dbałością o detale godną największego uznania. Przyjemna dla ucha jest również ścieżka gwiazdora Gry o Tron, Ramina Djawadiego, który powoli wyrasta na speca od baśniowo-fantastycznych klimatów.

Niezrozumiałym zatem jest aż tak bezlitosny rozrachunek z filmem Jonesa. A filmowi znawcy sięgnęli prawdziwych szczytów – niektórzy oparli się o fakt, że Warcraft: Początek piętnuje obecne fale migracyjne, inni twierdzili, że przydałaby im się mapa przed oczami, żeby zrozumieć topologię Azeroth. Były także głosy mówiące, że film miał być groteskowy i zabawny, a jest mroczny i klimatyczny. I tak – to opinie poważnych krytyków filmowych. Fakt, że film Jonesa jest ukłonem w stronę graczy też nie powinien dolewać oliwy do ognia – spójrzmy na Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy, które był dwugodzinnym łechtaniem ego fanów i filmem opartym na odgrzewaniu kotletów. Ale recenzje był znakomite, bo to przecież Gwiezdne Wojny.

Warcraft-Movie-Mobile-Wallpapers

Czego zatem oczekiwano od Warcraft: Początek? Mr. Frodo u boku rosłego, zielonego orka? Czy może więcej pojedynków na miecze świetlne? Albo magicznych różdżek i expecto patronum wykrzyczanego przez magów? Trudno stwierdzić, gdyż nikt z licznych rzesz krytyków nie pokusił się o sprecyzowanie swoich zarzutów wobec Duncana Jonesa i podparcie ich solidnymi, sensownymi argumentami. Zazwyczaj można było znaleźć wymyślne porównania, świadczące o tym jak bezdennie głupi i nieudany jest jego film, ale konkretów zaiste brak. I rzecz jasna, sam napotkałem już kilka filmów, które po prostu do mnie nie trafiły, z przyczyn trudnych do wyjaśnienia. Ale jeśli już przyrównywać coś do gniotów pokroju dzieł Uwe Bolla, to warto nadać tej metaforze jakiś sens.

Na ratunek synowi zmarłego Davida Bowie przybyły jednak Chiny, które wyrobił budżet Warcrafta w box office, tym samym dając światełko w tunelu co do sequelu.  I życzę z całego serca Duncanowi, żeby trylogię doprowadził do skutku. Bo po trudnych początkach z pewnością wyciągnie pewne wnioski. A świat Azeroth jest na tyle piękny (spędziłem w nim ponad rok swojego życia, więc wiem, o czym mówię!), że zachwyci niejednego widza.

 

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s