UMP Poleca – Ostatnia rodzina

Film Jana Matuszyńskiego nie jest pieczołowicie przygotowanym hołdem dla twórczości wyjątkowego twórcy, lecz zobrazowaniem tragikomicznego zjawiska, gdy artyści stykają się z przygnębiającą prozą życia. W wysmakowanej mieszance humoru, dramatu i teatralności, Ostatnia rodzina jest tryumfem polskiej kinematografii – to kino, które chce się pochłaniać garściami.

Ostatnia rodzina prezentuje szerokie spectrum prawie trzech dekad życia rodziny Beksińskich. Tomasz Beksiński (Dawid Ogrodnik) w 1977 roku przeprowadza się do własnego mieszkania do Warszawy. W bloku naprzeciwko mieszka jego ojciec Zdzisław (Andrzej Seweryn) – genialny malarz – wraz z matką i dwiema chorującymi babkami. Ich relacje są jednak niezwykle trudne, a nad ich nazwiskiem ciąży prawdziwe fatum.

ostatnia-rodzina_1

 

Wyjątkowość filmu Matuszyńskiego tkwi w jego osobliwym podejściu do sylwetki wizjonerskiego malarza i jego ekscentrycznego syna – entuzjasty filmowego i radiowca. W jego ujęciu, zarówno mroczne, prowokujące do myślenia obrazy Zdzisława Beksińskiego, jak i zakazane perełki z winylowej kolekcji Tomasza, są kością niezgody dla dwójki artystów, ale także definicją ich skomplikowanych osobowości. Pierwszy z nich – syn – jest zafascynowany pracami ojca, ale zmagając się z emocjonalnym rozchwianiem, nigdy nie znajduje w rodzinie oparcia – ani w chłodnym, zdystansowanym Zdzisławie, ani w przyziemnie patrzącej na życie matce, która nie pojmuje jego wybuchowej natury. Zaś dla ojca – człowieka pragnącego przenieść ciężar prozy życia na barki żony, by móc oddać się sztuce – obserwacja swojego pierworodnego jest bolesnym doświadczeniem, blokującym jego twórczą wenę.

Nie bez powodu Ostatnia rodzina przyjmuje taki właśnie punkt widzenia. To dwugodzinna rozprawa na temat trudów codziennego życia, które nęka swoją rutyną ludzi zawieszonych w innym, onirycznym świecie sztuki i wyobraźni. Gdy Zdzisław zakupuje kamerę, dokumentuje najbardziej intymne sceny z życia swoich bliskich, przyjmując jednak pozycję postronnego obserwatora – nie zaś głowy rodziny. Swoimi przemyśleniami najchętniej dzieli się z zafascynowanym osobliwą sztuką Piotrem Dmochowskim (Andrzej Chyra), nie widząc w Tomaszu dyskutanta bliskiego swoim poglądom. Gdy synowi rzeczywistość wymyka się spod kontroli, malarz w milczeniu przysłuchuje się jego monologom – być może szukając inspiracji w słowach zadręczonego młodzieńca. Wtedy wkracza matka – pragnąca za wszelką cenę przychylić nieba swojemu ukochanemu synowi. I w ten oto sposób, każdy z Beksińskich jest zamknięty we własnej klatce – w muzyce, w malarstwie lub bezsilności.

ostatnia-rodzina-foto-hubert-komerski-2

Film Matuszyńskiego jest prawdziwą perłą w polskiej kinematografii nie tylko ze względu na punkt patrzenia na sagę rodziny Beksińskich. Elektryzująca kreacja Andrzeja Seweryna hipnotyzuje od pierwszej minuty – każdy gest jest przemyślany, każde słowo wypowiedziane z kunsztem i pietyzmem, co sumarycznie przekłada się na absolutnie najlepszą kreację tego roku z rodzimego podwórka. Doskonale kontrastuje go Dawid Ogrodnik w roli Tomasza – mocno przerysowany, emanuje wprost niepokojem na tyle, by widz dosłownie sam poczuł dręczące go rozterki. W tym wszystkim odnajduje się rownież Aleksandra Konieczna w roli Zofii, krocząca po cienkiej linii oddzielającej ojca i syna.

Równie solidnie prezentuje się aspekt wizualny Ostatniej rodziny. Praca kamery jest intymna, przypominając niekiedy dokument, gdzie Makuszyński z uwagą przygląda się codzienności Beksińskich. Są jednak wyjątki od tej blisko trzymającej się swoich bohaterów obserwatorki – chociażby fenomenalnie nakręcona scena katastrofy lotniczej, czy ciekawie budowane sekwencje przemieszczania się z jednego bloku do bloku, mające ewidentnie symboliczny wydźwięk. Nastrój buduje również ścieżka dźwiękowa, która w większości składa się z utworów oddających klimat audycji radiowych Tomasza – pośród nich m.in. promujący trailer filmu Nights in white satin autorstwa The Moody Blues, czy też mniej znane szerokiej widowni utwory jak Camel – Pressure points. To zaś zestawione jest z pobrzmiewającą głównie w pracowni Zdzisława muzyką klasyczną, nawiązując do kontrastu pomiędzy ojcem i synem.

Pozwolę sobie skwitować niniejszą recenzję podziękowaniem. Bowiem Ostatnia rodzina przywróci wiarę nawet najbardziej zawiedzionym stanem polskiego kina. To kino spektakularnie zagrane, dopracowane i przemyślane. I jako widz, którego film Matuszyńskiego rozbawił, wzruszył, emocjonalnie zmiażdżył i zmusił do refleksji – dziękuję za to dzieło.

Ocena UMP: 45/50

 

Advertisements

One thought on “UMP Poleca – Ostatnia rodzina

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s