WFF 2016 -Ciemność

W gatunku horroru musi nastąpić pewien przełom – widzowie są już zmęczeni wyświechtanymi, powtarzalnymi historiami o duchach i sadystycznych zabójcach, których finał znamy jeszcze przed pojawieniem się napisów początkowych. Jest jednak światełko w tunelu, którego dowodem jest Ciemność (oryg. Las Tinieblas) Daniela Castro Zimbróna.

Świat spowija trująca mgła – Argel (Aliocha Sotnikoff) mieszka w odosobnionej chatce w lesie, wraz ze swoją małą siostrzyczką, ojcem i starszym bratem. Skażone powietrze nie jest jedynym zagrożeniem czyhającym na zewnątrz, ale gdy brat Argela ginie w niewyjaśnionych okolicznościach, chłopiec decyduje się, by uciec apodyktycznemu ojcu i odnaleźć rodzeństwo.

Meksykański reżyser intencjonalnie pozostawia wiele niedopowiedzeń w swojej historii, szczątkowo zarysowując bijący chłodem, post-apokaliptyczny świat, w którym osadza swoich bohaterów. Jego głównym zainteresowaniem jest inteligentne podpuszczanie widza, który ma odczuwać niewygodny niepokój, chociaż nigdy nie dostaje zmaterializowanego obiektu, który to przerażenie ma wywołać. Zimbrón z gracją operuje światłem i cieniem, a także klaustrofobiczną kamerą, ograniczoną do dosłownie kilku lokalizacji, zakleszczającą się wokół bohaterów opowieści niczym przytłaczająca ich ciemność.

O sile filmu świadczy również sposób, w który Meksykanin wyważa jego ton, stopniowo pogrążając rodzinę w paranoi odosobnienia i wzajemnego braku zaufania. Nawet w obliczu zagrożenia, skrytego w spowitym mgłą lesie, ojciec i syn stają sobie na drodze. Co jednak fascynuje najbardziej, Zimbrón nie pokazuje w nich chęci przetrwania za wszelką cenę, której moglibyśmy oczekiwać. W morowej atmosferze daje się wyczuć rezygnację, pewną akceptację życia w ciągłej niepewności i paraliżującym strachu. To świetnie pokazuje np. nieomalże sielankowa scena otwierająca film, gdy cała rodzina bawi się w chowanego.

tinieblas2

Jednak by najlepiej zrozumieć, czym jest Ciemność Zimbróna, należy sobie wyobrazić, co byłoby efektem spotkania mistrza literackiej depresji oraz ojca horroru – Cormaca McCarthy’ego i Stephena Kinga. Ciemność świetnie wpasowała się w nurt nowoczesnych, awangardowych filmów kina post-apokaliptycznego, które garściami czerpią z twórczości wspomnianych klasyków. Ciemność podąża szlakiem tegorocznej rewelacji Czarownica: bajka ludowa z Nowej Anglii (2015), czuje się też amerykański Hidden (2015), Drogę (opartą na prozie McCarthy’ego) czy australijskiego Babadooka (2014). Mimo to, Zimbrón, wrzucając do garnka te rozliczne filmy, wytworzył swój własny, gęsty pseudo-horror – przedziwnie mroczny, nieco przerażający, ale przede wszystkim hipnotyzujący.

Nie jest to typowa propozycja festiwalowa, poruszająca konkretny problem, z którym widz może się w pewien sposób identyfikować. Ciemność nie szuka takiego dialogu z widzem – zamiast tego, Zimbrón zabiera nas do mrocznych zakątków osobistego, onirycznego świata. I uwierzcie mi na słowo, że w jego psychodelicznym śnie bałbym się zostać dłużej, niż pozwolił mi metraż Ciemności.

Advertisements

One thought on “WFF 2016 -Ciemność

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s