Człowiek-Scyzoryk / Swiss Army Man

Kiedyś usłyszałem, że prawdziwa sztuka nikogo nie pozostawia obojętnego, a im większy rozstrzał pośród opinii, tym lepiej dla niej samej. Podczas premiery Człowieka-scyzoryka na festiwalu w Sundance, niektórzy wychodzili po kilkunastu minutach seansu, podczas gdy inni z zachwytem przyglądali się poczynaniom Paula Dano i Daniela Radcliffe’a. I zdecydowanie skłaniam się ku zachowaniu tych drugich.

Hank (Paul Dano) tkwi z dala od cywilizacji na wyspie, z której nie ma ratunku. Gdy jest już na skraju swojej wytrzymałości psychicznej, na brzeg zostaje wyrzucone ciało (w osobliwej roli Daniel Radcliffe). Mężczyzna znajduje wiele sposób, by przy pomocy nieboszczyka utorować sobie drogę do domu.

Człowiek-scyzoryk złożony jest z dwóch płaszczyzn – pierwszej dosłownej i odstręczającej, która pokazuje powolne zatracanie się Hanka w szaleństwie. Gdy prowadzi konwersacje z Manny’m (tak nazywa swojego martwego kompana), opowiadając mu m.in. o przeżyciach z kobietami i znaczeniu życia, jednocześnie gubi kontakt z rzeczywistością. Ta warstwa jest także wypełniona… puszczanymi gazami, których dźwięki akompaniują widzom cały seans. I to właśnie ten element doprowadził widownię Sundance do czerwoności, buczenia i kontrowersji.

swiss-army-man-2

Warto jednak przeboleć tę powierzchowną warstwę. Istotne jest bowiem drugie dno filmu duetu Danielsów – Kwana i Scheinerta. Człowiek-scyzoryk jest inteligentnie zawoalowanym studium alienacji człowieka, który w świecie smartfonów i zamknięcia w wirtualnej rzeczywistości, nie potrafi się odnaleźć. Doskonale wypadają tutaj role Dano i Radcliffe’a, których ekranowa chemia jest wprost zaraźliwa, a ta przedziwna więź łącząca nieboszczyka i zagubionego pustelnika jest jaskrawo skontrastowana z fenomenalną ścieżką dźwiękową. Oparta na kompozycjach wielogłosowych kanonów, muzyka Andy Hulla i Roba McDowella jest pięknym uzupełnieniem artystycznej płaszczyzny Człowieka-scyzoryka. I nagle ten z pozoru szkaradny poemacik o ludzkiej samotności uderza prosto w samo serce.

Podsumowując, Człowiek-scyzoryk jest dziwnym przeżyciem – z jednej strony oblepiającym nas swoją dosłownością i obrzydliwością, z drugiej jednak głęboko wnikającym we wnętrze widza. I jestem skory polecić go odważnym – jeśli przebrniecie przez paletę fizjologicznych ohydztw, odnajdziecie w tym filmie coś turpistycznie pięknego.

Ocena UMP: 35/50

Once I heard that true art never leaves a stone unturned – the more dispersed the opinions, the better for itself. During the premiere of Swiss Army Man at the Sundance Film Festival, some viewers left the screening after only several minutes, whilst others stayed till the end, admiring Dano and Radcliffe. And I whole-heartedly back up the latter ones.

Hank (Paul Dano) is stuck stranded on a deserted island, which he cannot escape from. When he is on the verge of committing suicide, a body (played by Daniel Radcliffe) is washed up on the shore.  Then, Hank finds many ways to use the dead body to save his life and find a way home.

Swiss Army Man consists of two layers – the one on the surface is very direct and rebarbative, showing Hank who melts in madness, as he discusses with Manny (that’s how he names his dead companion) various topics regarding meaning of life and relationships. This layer is also filled with ubiquitous sounds of… farts, which accompany the audience the whole time. This is the element that drove nuts the Sundance viewers, led them to boo and leave the screening.

swiss-army-man-featured

However, it is worth to get over this surface and allow the deeper layer of Swiss Army Man to work. The Daniels – Kwan and Scheinert – depict an intelligently weaved-in tale about human alienation in the world dominated by smartphones and being closed in a virtual reality without courage to live in reality. The chemistry between Paul Dano and Daniel Radcliffe is almost contagious, whilst this peculiar bond between the dead man and Hank is beautifully contrasted with the use of the soundtrack. Very lively, based mainly on voice canons, this soundtrack by Andy Hull and Rob McDowell is a perfect complement for the artistic dimension of Swiss Army Man. And all of a sudden, this ugly duckling on surface becomes a meaningful story on the inside.

Swiss Army Man is an odd experience – on one hand it paws the viewer with literality and repulsiveness, but touches deeply on the other. I dare to recommend it to the bold audiences – if you can swallow numerous physiological aspects of this story, you will surely see the all-turpism beauty that the Daniels offer.

UMP Grade: 35/50

 

Advertisements

One thought on “Człowiek-Scyzoryk / Swiss Army Man

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s