Lament / The Wailing

Hong-jin Na, reżyser Lamentu, porwał się z motyką na słońce – pragnął nakręcić krwisty horror, przerażający thriller i filozoficzno-psychologiczny dramat w jednym. Konsekwencją tego jest próba pogodzenia, która chociaż potrafi wystraszyć i uwodzić widza, ostatecznie tonie w fabularnym i metaforycznym chaosie.

W małej wiosce w Korei pojawia się tajemniczy przybysz z Japonii. Wraz z nim mieścinę nawiedzają coraz bardziej niepokojące zbrodnie i niewytłumaczalne zjawiska. Sprawę prowadzi Jong-Goo (Do Won Kwak) – tchórzliwy policjant, który nie kwapi się do zgłębienia tajemnicy. Jednak gdy życie jego rodziny będzie w niebezpieczeństwie, mężczyzna rozpoczyna prawdziwe śledztwo.

Hong-jin Na uwielbia bawić się z widzem w kotka i myszkę – w Lamencie nie ma oczywistości, zaś reżyser lubuje się w ciągłym podpuszczaniu publiczności. Granica jawy i snu szybko zostaje zamazana, demony kroczą pośród bohaterów spektaklu, zaś nam pozostaje obserwować postępująca paranoję Jonga-Goo, który przerażony miota się w ferworze niezrozumiałych zjawisk. Koreański reżyser sprawnie potrafi to wszystko ograć – wie, kiedy należy widza rozbawić naiwnością swojego protagonisty lub zabobonnymi wieśniakami, a kiedy przerazić – wnętrzem pokazywanym powolnym najazdem kamery, nastrojową muzyką lub drastycznym obrazem. Do jego dyspozycji jest też znakomity Jun Kunimura, który stoickim milczeniem wprowadza więcej grozy aniżeli większość amerykańskich horrorów.

wailing1

Lament cechuje jednak chaos. Im bardziej brniemy w pokrętną historię Jonga-Goo, tym więcej zagadek mnoży się na ekranie, a wraz z nimi fabularne dziury. Hong-jin Na usypia czujność widza wieloma doskonałymi zdjęciami (sekwencja szamańskich egzorcyzmów wgniata w fotel), potrafi go oczarować, ale im bliżej końca, tym więcej rażących niejasności zaczyna odbierać przyjemność. Koreańczyk pozostawia wiele otwartych furtek, niedopowiedzeń i symboli, lecz brakuje w tym ładu. Reżyserowi nie pomógł także tak rozległy metraż – Lament wypadłby zdecydowanie lepiej, gdyby całość zmieścić w dwóch godzinach.

Pokazywany w Cannes Lament wyłamuje się z ram klasycznego horroru, wpisując się na listę ambitnych, przepełnionych symboliką tytułów. Chociaż przygniatający jest fabularny chaos, warto poświęcić czas i dać się uwieść mrocznej wyobraźni Hong-jin Na. Gdyż może faktycznie pośród nas kroczą demony, które tylko czyhają, by zawładnąć naszym ziemskim życiem?

Ocena UMP: 33/50

The director of The Wailing, Hong-jin Na, boiled the ocean by aiming at a blend of a bloody horror, a spine-chilling thriller and a highly phylosophical drama. As a consequence, his film is a bold attempt at meeting these all genres at one point, but even though it scares and tempts the viewer, it eventually drowns in numerous plotholes and metaphorical chaos.

A mysterious stranger appears in a small village in Korea. His arrival is accompanied by a series of unusual events and blood-curdling crimes. The case is assigned to Jong-Goo (Do Won Kwak), a cowardly police officer, who doesn’t seem eager to find the solution. However, once his family’s safety is put to a test, the man begins a real, terrifying investigation.

Hong-jin Na enjoys the peculiar game of cat and mouse with his audience – The Wailing is never obvious nor direct and the director is constantly stringing the viewer along. The line separating reality and fiction gets blurred, the demons are walking among ordinary people, whilst we are left to observe the sickening paranoia of terrified Jong-Goo, who thrashes in the net of paranormal activities. The Korean director is skillful at portraying it all – he’s aware when is the right moment to exhibit his protagonist’s clumsiness or when to scare his audience. While doing so, he uses a range of tools, such as slow zooms in dark interiors, ominous music or graphic imagery on one hand and plain people and their superstitions on the other. On top of that, he’s blessed with Jun Kunimura, whose disquieting silhouette introduces more awe than a vast majority of modern American horrors.

wailing2

However, The Wailing is marked by an ubiquitous chaos. The more is revealed from this twisted tale, the more plotholes appear in line. Hon-jin Na likes to let his viewer’s guard down, bedazzle him with astonishing camerawork (the shamanistic exorcism was a delight), but with the end approaching, the glaring inconsistencies start to take over. The Korean director leaves a lot of open doors, loose ends and symbols, but it all lacks order. The running time didn’t help either – The Wailing would be much better, if squeezed to two hours.

Screened at the Cannes Film Festival, The Wailing broke out of the shackles of a schematic horror, being a much more ambitious and metaphorical film. Even though the plotholes are rather unnerving, there is a reason to give Hong-jin Na a chance. Because maybe there is a truth in that the demons are living among us, waiting for the right moment to take over our peace?

UMP Grade: 33/50

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s