Nieznajoma dziewczyna / La Fille Inconnue

Bracia Dardenne to twórcy wielce utalentowani, a o ich niepodważalnej pozycji w kinie europejskim świadczy ilość zdobytych nagród i grono zagorzałych wielbicieli. Podczas gdy surowość ich obrazów – tak jak np. Dziecko z 2005 roku – potrafiła oczarować, Nieznajoma dziewczyna w niczym nie przypomina hipnotyzującej sztuki belgijskiego rodzeństwa. To jasny sygnał, że lata znakomitości bracia Dardenne mają za sobą.

Akcja Nieznajomej dziewczyny toczy się w rodzinnej miejscowości twórców, czyli małym miasteczku Seraing w Belgii. Jenny (Adele Haenel) jest lekarzem, a jej życie to tylko praca. Pewnego dnia, spóźniony pacjent dzwoni do jej gabinetu po godzinach pracy. Dopiero później okazuje się, że była to kobieta, której ciało zostaje znalezione kilka dni później. Jenny rozpoczyna własne śledztwo.

Od strony realizacyjnej, film braci Dardenne jest praktycznie bez zarzutu – praca kamery wnikliwie obserwuje żmudną codzienność Jenny, przypominając nieco specyficzne podglądactwo z Opiekuna Michela Franco. Adele Haenel daje solidny popis aktorstwa, wyrażając wiele uczuć gestem, spojrzeniem, szczędząc słowa i budując obraz introwertycznej altruistki. Schody zaczynają się jednak wtedy, gdy odkładamy na bok ascetyczną surowość artystycznego wymiaru filmu i zaczynamy analizować sens, którym podszyta jest Nieznajoma dziewczyna – lub też jego brak.

la-fille-1

Punkt zaczepienia, wokół którego zbudowana jest cała oś historii, jest krótko mówiąc niedorzeczny. Jenny zaprzepaszcza nowo wywalczoną karierę, by rzekomo podreperować swój spokój wewnętrzny – wszystko przez to, że nie otworzyła drzwi zamordowanej kobiecie, gdy ta szukając ratunku natrafiła na jej gabinet. Jeśli to nie brzmi jak motyw psychologiczny pisany na kolanie, to należy przyjrzeć się szczegółom jej śledztwa. Jenny zdecydowanie minęła się ze swoim powołaniem – niczym rasowy detektyw, lekarka bez pudła trafia na kolejne poszlaki i szybko rozwiązuje sprawę, po drodze zaliczając kolejne bzdury i skróty myślowe scenariusza Dardenne’ów.

Niestety, nie da się wczuć się w historię, która jest jak bajdurzenie wyssane z palca – bracia Dardenne majstrują przy scenariuszu dowolnie, tylko tak, by Jenny była na przemian Matką Teresą z belgijskiej prowincji i Sherlockiem Holmesem. Ponadto, ich bohaterka skrywa zbyt wiele tajemnic, przez co sprawia wrażenie niedokończonej, niedopracowanej. A jeśli nie wierzymy w misję protagonisty, to jak możemy wierzyć w świat, w którym funkcjonuje i dać się porwać tej historii?

Ocena UMP: 20/50

There is no denying that the men behind La Fille Inconnue are a talented duo – as a proof, just see how many various awards were they given and how big is their die-hard fans circle. However, the raw, minimalist approach to directing, once a hypnotizer as in L’enfant (2005), is a misfire in their new feature. Maybe it’s a signal that their stars are no longer glowing so brightly.

The narrative of La Fille Inconnue is set in the hometown of Jean-Pierre and Luc Dardenne, Seraing in Belgium. Jenny (Adele Haenel) is a doctor, whose life is limited solely to work. One day she hears a buzz at the door of her office, but since it happens after working hours, she doesn’t open the door. Later on, she finds out that the girl who called, was murdered. Jenny begins her own investigation.

From the technical point of view, Dardennes’ film works smoothly – the camerawork observes patiently the lacklustre routine of Jenny, reminding of The Chronic by Michel Franco. Adele Haenel gives quite a firm performance, which consists of slight gestures, thundering sight and creating an image of an introvert altruist. However, the problems emerge once we put aside the ascetic nature of the film and begin to analyze its sense – or, to be precise, the lack of it.

la-fille-2

The kick-off, around which the whole storyline is built, is truly preposterous. Jenny throws away a lifetime job opportunity to eke her spiritual self-justice – all of which happens due to the fact that she didn’t open the door to the murdered woman, when she’d looked for help. It does sound like a terribly sloppy writing, right? What’s more, the details of her investigation are also rather pretentious. Jenny takes on the case like a pro investigator – she finds the clues impeccably, ticking one by one the tripes and simplifications of Dardennes’ script. And just a reminder – she IS still a doctor.

There’s no help for the story, which is rationally misplaced and narratively out of the blue – the duo tinkers with the story suitably to their convenience, painting Jenny as an intersection between Saint Theresa and Sherlock Holmes. As a result, she keeps too many secrets, which pushes us to think she’s an unfinished character. Hence, a question emerges – how can we believe in a mission of such a false protagonist, who exists solely for the purpose of an overblown story?

UMP Grade: 20/50

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s