Najlepsze ścieżki dźwiękowe 2016 roku

Wyznaję zasadę, że kino obecnie nie istnieje bez muzyki. To ona często wydobywa z nas łzy, gdy sprawnie zestawiona z obrazem i odpowiednią sceną wzrusza, lub zostawia nas pozbawionych mowy. I jak co roku, warto jest poświęcić chwilę i posłuchać kilku najlepszych krążków. Postanowiłem podsumować zatem to, czego mogliśmy posłuchać.

Klasycznie i estetycznie

Wiele spośród moich ulubionych ścieżek z tego roku charakteryzowało się bardzo klasycznym charakterem. Na laury zasługuje zatem przede wszystkim muzyka autorstwa Maxa Richtera do drugiego sezonu serialu Porzuceni. Bez tego muzycznego tła, produkcja HBO nie miałaby swojej dewastacyjno-wzruszającej siły oddziałującej na widza. Czuć w niej więcej niepokoju, rozdarcia i nostalgii w porównaniu do pierwszego sezonu. Richter ciekawie meandruje z druga odsłoną Porzuconych – wspaniały kontrast występuje np. w Dona Nobis Pacem (Evie), gdy w połowie utworu motyw przewodni załamuje się na rzecz mrocznego ambientu, lub w nasączonym nastrojem science fiction A Bird In The Box. Moje serce skrada jednak The Quality of Mercy – bazujący na motywie przewodnim serialu o tytule Departure. To utwór napisany po to, by emocje wewnątrz rozrywały.

max_richter-recomposed_01_c_erik_weiss_dg
Max Richter

Tegoroczną elegancję i estetykę zdefiniował za to nasz rodak, Abel Korzeniowski w Zwierzętach nocy. Wpisując się w wyszukaną formę filmu Toma Forda, muzyka autorstwa Korzeniowskiego nawiązuje do bardzo tradycyjnych ścieżek. Potrafi nadać obrazowi onirycznego czaru – jak np. Wayward Sisters s z początku, przygwoździć widza do ściany (scena na autostradzie i Off The Road), a także nadać emocjonalnego wymiaru jak w Table For Two. To zdecydowanie krążek, do którego wrócę jeszcze nie raz.

Na uznanie zasługuje także praca Ruperta Gregsona-Williamsa. Wychowanek Hansa Zimmera ma udany rok na swoim koncie, ze ścieżkami do Przełęczy ocalonych oraz Netflixowego serialu The Crown. I to właśnie ta druga propozycja przykuła moją uwagę. W wielu utworach czuć Time z IncepcjiCienką czerwoną linię, a nawet Mrocznego Rycerza. Mimo tych licznych inspiracji, Gregson-Williams ma swoją własną wizję ścieżki – kompozycje świetnie utrzymują arystokratyczny nastrój serialu i jego wizualny przepych. Muzyk nie ogranicza się jedynie do orkiestralnych brzmień, bowiem chętnie sięga po elektronikę, którą zazwyczaj zostawia pobrzmiewającą w tle.

Elektronika rośnie w siłę

W tegorocznym zestawieniu najciekawszych utworów ze ścieżek dźwiękowych nie mogło zabraknąć twórczości Cliffa Martineza i owoców jego współpracy z Nicolasem Windingiem Refnem. Chociaż Neonowy demon nie był tak porywającym widowiskiem jak Drive, miał swoje niewątpliwe wzloty. I najjaśniejszym punktem tego wybuchowego kiczu, fascynacji dzisiejszym światem mody i pełnokrwistego horroru, była właśnie muzyka Martineza. Jego ścieżka jest bardzo ambientowa, elektroniczna – rzadko przejmuje ster na tyle, by wybić się na tle orgazmicznych kadrów Refna. Stanowi to jednak o jej sile – jako akompaniament jest właściwym podkreśleniem onirycznego nastroju, czasem zdaje się być nawet bajkowa, swoim klimatem pasując do Davida Lyncha, Dario Argento czy muzyki Vangelis. A utwór Demon dance stanowi tego najdobitniejszy dowód.

johann_johannsson_650
Jóhann Jóhannsson

To jednak nie jedyny soundtrack, który świetnie wpisał się w ten osobliwy nurt muzyki elektronicznej. Zeszłoroczna nominacja do Oscara dla Jóhanna Jóhannssona za Sicario wielce mnie ucieszyła, ale Islandczyk nie próżnował i w tym roku. Krążek skomponowany do Nowego początku Denisa Villeneuve’a utwierdził mnie w przekonaniu, że Jóhannsson to ścisła czołówka obecnych kompozytorów. Gdy kamera zagląda do wnętrza statku kosmitów, utwór First Encounter jeży włosy na głowie, zaś podczas kulminacyjnej sceny świetnie akompaniuje One of Twelve. Mroczny, tajemniczy jest również motyw przewodni – Arrival. Jednak spośród całej gamy upiornych smyczków i niepokojącego ambientu, zdecydowanie najbardziej w pamięci zostają Heptapod B oraz Kangaru, genialnie wplecionym wielogłosem budującym cały temat.

Warto wspomnieć również ścieżkę autorstwa duetu Nick Cave & Warren Ellis. Krążek Aż do piekła został znakomicie wyważony – gdy akcja nabiera tempa podczas pościgów czy scen napadu, Cave i Ellis posiłkują się wibrującym basem i lekko pobrzmiewającym echem skrzypiec, tak jak w utworach Robbery i From My Cold Dead Hands. Jednak, gdy film schodzi na bardziej emocjonalną ścieżkę, świetnie wpleciony zostaje motyw pianina – korona przysługuje zatem utworowi Casino, który nie tylko sam w sobie jest piękną kompozycją, ale zostaje wprost wyśmienicie użyty w filmie.

Alternatywnie i kreatywnie

Na deser dwie ścieżki, które porwały mnie swoją kreatywnością. Należę pewnie domniejszego grona tych widzów, których Daniel Radcliffe i Paul Dano urzekli w Człowieku-Scyzoryku autorstwa duetu reżyserskiego Danielsów. To film z fantastycznymi metaforami dotyczącymi samotności, wyobcowania i zagubienia, wymagający jednak wrażliwości i przymrużenia oka na wiele obrzydliwości związanych z rolą Radcliffe’a. Ogromną jego wartość stanowi dla mnie ścieżka dźwiękowa autorstwa Andy Hulla i Roberta McDowella. Większość utworów to kanon głosowy, tryskający wprost radością i żywiołowością, czego najlepszym przykładem jest utwór Montage. Ścieżka ma znakomite przełożenie na atmosferę filmu – jest dziwna, nieco oniryczna, bywa przerażająca i melancholijna, by na koniec stać się wyciskaczem łez w utworze Finale. Świetna, dopracowana pod każdym względem, ale co najważniejsze – zdecydowanie wyróżniająca się swoją kreatywnością.

andy-hull-robert-mcdowell-headshot
Andy Hull i Robert McDowell

Na koniec muzyka do filmu, którego nie miałem okazji niestety zobaczyć. Nie przeszkodziło mi to jednak w ocenie oprawy muzycznej. Ścieżka do Moonlight zachwyca przede wszystkim rozpiętością brzmień – paleta gatunków jest niezwykle barwna. Od soulowych klasyków pokroju Borisa Gardnera, poprzez agresywniejsze, raperskie kawałki, a skończywszy na klasycznej muzyce filmowej, Britell ma wiele do zaoferowania. Większość utworów skomponowanych do filmu opiera się na lekkim, zawodzącym motywie na skrzypcach, wokół którego jest zbudowany np. Little’s Theme. Znalazło się także miejsce dla utworów inspirowanych muzyką klasyczną – The Middle Of The World jest naznaczone bogatymi kompozycjami Bacha i to crescendo doskonale wybrzmiewa na tle skromniejszej części całej płyty.

Jaki to był zatem rok dla muzyki filmowej?

Zaskakująco, w tym roku wiele ścieżek dźwiękowych stało się akompaniamentem mojej codzienności. Wspaniale było rozpocząć dzień od Montage z Człowieka-Scyzoryka, pracować w rytm eleganckiej muzyki do Zwierząt nocy i usypiać przy kompozycjach z Neonowego demona. I mam nadzieję, że i nadchodzący 2017 rok przyniesie kolejne znakomite kompozycje. Tego sobie i Wam życzę.

Poniżej możecie posłuchać “Best of Soundtracks – 2016” przygotowane specjalnie dla Was. Enjoy!

Advertisements

One thought on “Najlepsze ścieżki dźwiękowe 2016 roku

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s