#IAmSoCanadian – Słowo wstępu

Większość osób podejmuje decyzje pokroju kilkumiesięcznej wymiany po wnikliwej analizie. Ja, dla odmiany, podejmuje takie decyzje na ostatnią chwilę, bez sprawdzenia czegokolwiek – i kluczem jest tu słowo “czegokolwiek”. Zatem już na początku pozwolę sobie darować monolog dotyczący powodów, dla których wybrałem właśnie Kanadę. Wybrałem, bo jakoś tak wyszło. Ale nie mam prawa żałować tej decyzji nawet w najmniejszym promilu.

Słowem wstępu, lot do Kanady – hołdując zasadzie podróżowania na Janusza – nie jest jest typem podróży, na którym chce się wybitnie oszczędzać. ALe ja postanowiłem jednak iść pod wiatr i… przyoszczędzić. Ponad 24 godziny spędzone na lotniskach i w samolocie nie brzmi zachęcająco. Przesiadka w Amsterdamie od godziny 22:00 do 11:00 nad ranem brzmi jeszcze gorzej. Te kilkanaście godzin spędzone na Shiphol zawsze będzie kojarzyć mi się z kilkoma myszami, które wędrowały radośnie po Starbucksie. Brak miejsc do spania, niebotyczne ceny – lot do Kanady po taniości to gehenna. Wylądowanie w Toronto było tylko pozorną ulgą – zanim dotarłem do swojej finalnej destynacji, czułem, że moje siły witalne mnie opuszczają. Kanada przywitała mnie lekkim chłodem, który pożegnał mnie również w Polsce. Jakoś to wszystko przetrzymałem, ale straty w ludziach były ogromne – jet lag przykuł do łóżka na dwa dni.

Ale po tym depresyjnym wstępie, czas na pozytywy. Nie chcę już w pierwszym tekście zdradzić Wam wszystkich ciekawostek. Ale żeby przybliżyć nieco kanadyjskie realia, rozpocznę od klasycznego elementu nowoczesnej kultury. – memów. Bowiem wszystko, co możecie zobaczyć w memach o Kanadyjczykach, to szczera prawda. Służę przykładami:

enhanced-7582-1447088062-2

1. Hokej jest święty.

Jeśli jest cokolwiek, co może wkurzyć stonowanego Kanadyjczyka, to jest to przegrana jego drużyny w hokeja. Nic innego. To ich duma narodowa. W hokeja gra się na zamarzniętym jeziorze, w parku, przed ratuszem i gdzie tylko znajdzie się miejsce. Pierwszego dnia studenckiej wymiany nie zabrano nas na imprezę, lecz zaproponowano mecz hokeja lokalnej drużyny – Kingston Frontenacs.

Z perspektywy Europejczyka, można odnieść wrażenie, że sama gra jest tylko którymś z elementów składowych całego show. Po stadionie biega szalony człowiek z mikrofonem, na telebimie zawieszonym nad lodowiskiem co chwila migają reklamy, ludzie wygrywają pieniądze w dziwnych konkursach, a na ekranie pojawiają się nawet tańczące dzieci – bo czemu nie?

Szczęśliwie, Frontenacs wygrali swój mecz. Zatem swój pierwszy mecz hokeja uznaję za realizację oczekiwań w 10o%. Zobaczyłem kilka dobrych akcji, kilka goli, ale przede wszystkim – porządną bójkę. Chleba i igrzysk!

2. Słowo klucz – “Sorry”pmffxqp

Cóż, beka beką, ale Kanadyjczycy to wyjątkowi ludzie. Wchodzę do Starbucksa, chcę zakupić kawę, ale niestety moja karta nie działa jak powinna. Gotówki nie posiadam, bo i po co, XXI wiek przecież, czyli wszystko jest w Internetach. Ekspedientka spogląda na mnie, uśmiecha się, stwierdza “We’re sorry” i wręcza kawę za darmo. A potem życzy jeszcze Szczęśliwego Nowego Roku.

Innego razu wsiadłem do autobusu, jak zwykle nie wiedząc dokąd mam jechać, gdzie wysiąść i co zrobić ze swoim życiem. Ważne, że w słuchawkach leciała dobra muzyka. Zapytałem zatem kierowcy, czy może mi wytłumaczyć, gdzie jest pub, którego szukam. Jedno spojrzenie na tył autobusu – nie ma sprawy, podrzucę Cię.

Takie rzeczy tylko w Kanadzie.

To w tym kraju jest jednak piękne. Ci ludzie nie wychodzą z założenia, że każda jedna osoba napotkana na ulicy może naruszyć ich strefę komfortu (tak przecież lubimy to określać). Każdy wie, że Kanada nie jest znana z plaż, nie ma wielu imponujących miejsc jak większość krajów w Europie. Mają hokeja, syrop klonowy i premiera, który jest uosobieniem liberalizmu. Ale gdy każdy chce Ci pomóc i wziąć na siebie winę za to, że zwyczajnie nie ogarniasz – chcesz tu wrócić.

3. Zero stopni? Czas na szorty.canadians-be-like-5-degree-fahrenheit-no-problem_o_2975455

Pamiętam, że widziałem raz człowieka w szortach w Łodzi, który w minusowej temperaturze radośnie spacerował po ulicy Piotrkowskiej. Dla Kanadyjczyków to nic niezwykłego. Nawet, gdy temperatura sięga kilku stopni poniżej zera, Ci szaleni ludzie nie potrzebują zimowych kurtek, czapek i całego tego rynsztunku. Chciałoby się rzec, że to potomkowie Wikingów, ale powód jest chyba inny – pogoda w tym kraju lubi wystawiać ludzkość na próbę.

To jednak nie sam mróz jest najcięższy do zniesienia. Kingston jest położone nad samym jeziorem Ontario, przez co zabójczy jest przede wszystkim wiatr. Wiatr, który wpada nawet do wnętrza szczelnie zapiętej kurtki, szasta chłodem po nogach i odmraża palce u dłoni.

To jednak da się przeżyć. Dlaczego? Ponieważ w Kanadzie zawsze świeci słońce. I niniejszy tekst zakończę zdjęciem zrobionym pewnego pięknego poranka, kiedy zmotywowałem się do pójścia na spacer nad jezioro. Chyba było warto.

16121391_1400267480005219_1931459455_o

A w kolejnym wpisie słów kilka o tym, jak będzie wyglądało moje filmowe środowisko w Kingston, o festiwalach filmowych, które planuję odwiedzić oraz o tym, dlaczego wymiana w Kanadzie w niczym nie przypomina Erasmusa w Europie.

Czekam na Wasze komentarze. Piszcie, jeśli macie jakieś pytania, szczególnie dotyczące Kanady – postaram się na nie odpowiedzieć 🙂

Advertisements

2 thoughts on “#IAmSoCanadian – Słowo wstępu

  1. ale super!!! zdjęcie na końcu wymiata, ciesz się i przywieź ze sobą jak najwięcej świetnych wspomnień! trzymam kciuki ❤

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s